"Wszelkie działania na terenie parku narodowego przyporządkowane są ochronie przyrody i mają pierwszeństwo przed wszystkimi innymi działaniami." Tak stanowi obowiązująca obecnie ustawa o ochronie przyrody (art. 14, ust. 2). Niestety, coraz częściej w praktyce stosuje się zasadę: "Wszelkie działania na terenie parku narodowego przyporządkowane są zdobyciu środków na jego funkcjonowanie i mają pierwszeństwo przed wszystkimi innymi działaniami."
Ostatnio szczególnie dotkliwie problem ten dał się zauważyć w przypadku Drawieńskiego Parku Narodowego. Od dawna już zgłaszano postulaty, aby prowadzić w drzewostanach DPN klasyczną gospodarkę leśną, związaną z wycinaniem najcenniejszych drzewostanów. Projekty te zostały odrzucone przez poprzednią Radę Naukową Parku oraz opiniujących je ekspertów. Ostatecznie, po sporych bojach, powstał projekt planu ochrony parku, który przewidywał jedynie przebudowę drzewostanów niezgodnych z siedliskiem, a najcenniejsze fragmenty lasów miałyby zostać zachowane. Niestety, Krajowy Zarząd Parków Narodowych próbuje wymusić zmianę tego planu (i tak krytykowanego przez ekologów za zbytnie ustępstwa na rzecz lobby myśliwsko-gospodarczego), polegającą na uwzględnieniu w nim wyrębów najbardziej wartościowych drzewostanów.
Skąd się wzięło to sprzeczne z podstawową zasadą ochrony parków żądanie? Gdy nie wiadomo o co chodzi, zazwyczaj chodzi o pieniądze. W DPN planuje się wybudowanie nowej siedziby dla dyrekcji parku. Ma ona kosztować wg wstępnych szacunków ok. 12 milionów złotych. Przydałyby się także inne inwestycje. Gdyby kierować się zasadami ochrony przyrody i pozyskiwać drewno jedynie przy okazji przebudowy najsłabszych drzewostanów sosnowych, otrzymywano by rocznie ok. 12-13 tys. m3 kiepskiej jakości surowca. Park byłby w stanie z tego wyżyć, ale na inwestycje musiałby otrzymać środki z wiecznie pustej kasy Państwa. Gdyby zaś przyjąć rozwiązanie proponowane przez KZPN, roczne pozyskanie wzrosłoby do 20 tys. m3 drewna z najlepszych sortymentów. Przewidywana różnica zysków wynosiłaby 1-1,5 miliona zł rocznie. A plan ochrony obowiązuje przez 20 lat.
A jaki byłby skutek takiego rozwiązania dla przyrody? Obecnie niespełna 20% z 90 km2 lasów DPN to rzeczywiście cenne, stare buczyny i bory sosnowe. To one stanowią o wartości Parku, będąc ostoją wielu rzadkich gatunków roślin i zwierząt. I to one właśnie mają pójść pod topór. KZPN domaga się "odnowienia", czyli wycięcia (tzw. rębniami częściowymi) i zastąpienia młodym pokoleniem drzew, około 70% tych najcenniejszych drzewostanów. Tymczasem małowartościowe nasadzenia sosnowe, które rzeczywiście wymagają intensywnej przebudowy, jeśli w przyszłości mają zasłużyć na miano lasu naturalnego, mają zostać w większości nietknięte.
Odpowiedzialni za projekty wycinania najcenniejszych lasów w DPN usiłują zamydlić oczy opinii publicznej, twierdząc, że ich pomysły mają służyć "koniecznej przebudowie drzewostanów parku". Zastępca dyrektora KZPN ds. ochrony - Włodzimierz Bobrzyk, w wypowiedzi dla Gazety Wyborczej, uzasadnił pomysły działań w DPN stwierdzeniem: "Park musi wycinać obce gatunki i wyżywicowane, czyli osłabione już sosny. To ma zbliżyć lasy parku do lasu naturalnego". Tymczasem w projekcie, o który chodzi warszawskiemu Zarządowi, nie zaplanowano w ogóle usuwania obcych gatunków, a masa wyżywicowanej sosny wynosi raptem 9,6% drewna przeznaczonego do pozyskania, podczas gdy ponad 70% tzw. "użytków rębnych" mają stanowić buki rosnące w drzewostanach naturalnych i zgodnych z siedliskiem.
Jedną z instytucji, które powinny z mocy ustawy zapobiegać takim niekorzystnym posunięciom, jest rada parku - organ doradczy dyrektora parku, powoływany przez Ministra Środowiska spośród przedstawicieli nauki i praktyki ochrony przyrody. Od wielu lat powtarzały się postulaty, aby w skład takich rad obligatoryjnie wchodzili przedstawiciele pozarządowych organizacji ekologicznych. Uspołecznienie kontroli nad ochroną najcenniejszych walorów przyrodniczych kraju jest oczywiste w krajach demokratycznych, ale w Polsce wciąż spotykało się z oporem administracji rządowej. Jednakże ostatnia nowelizacja Ustawy o ochronie przyrody zobligowała Ministra Środowiska do powoływania w skład rad także przedstawicieli organizacji społecznych. Oczywiście prawie każdy przepis można obejść, robiąc to w sposób bardziej lub mniej zawoalowany. Ministerstwo Środowiska, które od lat broni się przed próbami uspołeczniania wszelkich procesów opiniodawczych czy decyzyjnych, tym razem poszło w zaparte, grając na nosie polskim organizacjom ekologicznym. W przypadku Rady Drawieńskiego Parku Narodowego sprawa wydawała się oczywista. Od wielu lat w DPN i okolicach aktywnie działa jedna silna, profesjonalna i powszechnie poważana społeczna organizacja ekologiczna - Lubuski Klub Przyrodników. LKP posiada na tym terenie własną stację naukowo-edukacyjną, prowadzi liczne programy badawcze i ochronne, współtworzyło wreszcie nowy plan ochrony przyrody tego Parku. Siedem różnych organizacji społecznych (w tym i PTOP "Salamandra") poparło kandydaturę przedstawiciela tej organizacji do Rady Parku. Tymczasem 9 maja 2001 r. ukazało się zarządzenie Ministra Środowiska w sprawie powołania Rady Drawieńskiego Parku Narodowego, na mocy którego przedstawicielami "organizacji społecznych" w Radzie zostali:
- inż. Jan Bieńkowski, były gorzowski Wojewódzki Konserwator Przyrody, przedstawiciel Polskiego Związku Łowieckiego;
- dr inż. Włodzimierz Łęcki, były wojewoda wielkopolski, przedstawiciel PTTK.
Opisane powyżej przykłady to nie jedyne przejawy "błędów i wypaczeń", do jakich dochodzi w związku z ochroną walorów DPN. Wiele kontrowersji budzą np. plany intensywnej gospodarki łowieckiej w Parku, nie uwzględniające wyników badań i wskazań operatu ochrony fauny. Ponadto, nie zważając na protesty i nie czekając na ustanowienie nowego planu ochrony Parku, rozpoczęto już wycinki w najcenniejszych drzewostanach. Wszystko wskazuje na to, że do sprawy Drawieńskiego PN będziemy musieli jeszcze wracać w naszym Magazynie.
Mariola Zieleniecka
Szczegółowe informacje na opisany powyżej temat oraz kopie wszystkich związanych z nim dokumentów można znaleźć na stronie internetowej Lubuskiego Klubu Przyrodników pod adresem: http://www.lkp.org.pl/dpn/plan.
Redakcja