Powyższy tytuł brzmi nieprawdopodobnie. A jednak to prawda! Od początku sierpnia 2001 r. do chwili przygotowywania tego tekstu (początek września), Polska jest jedynym krajem europejskim i zapewne jednym z niewielu (o ile nie jedynym) na Ziemi, w którym nie obowiązuje prawna ochrona szczególnie rzadkich i zagrożonych gatunków roślin i zwierząt. Jak to możliwe w XXI wieku?!
W 2000 r. Ministerstwo Środowiska przygotowało projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie przyrody. Artykuł 9 tego aktu prawnego stanowi: "Do czasu wydania przepisów wykonawczych przewidzianych w ustawie zachowują moc przepisy dotychczas obowiązujące, jeżeli nie są z nią sprzeczne, nie dłużej jednak niż przez okres 6 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy." Posłowie zaakceptowali i przegłosowali ten zapis. Ustawa weszła w życie 2 lutego 2001 r., a więc dokładnie w pół roku później - czyli od 3 sierpnia 2001 r. - przestały obowiązywać wszystkie dotychczasowe rozporządzenia normujące sprawy związane z ochroną przyrody, między innymi i te dotyczące ochrony gatunkowej roślin i zwierząt. Ponieważ do tego czasu nie ukazały się nowe rozporządzenia, ochrona gatunkowa w naszym kraju przestała obowiązywać!
Opracowane przez MŚ projekty rozporządzeń o ochronie gatunkowej roślin i zwierząt ujrzały światło dzienne w połowie czerwca 2001 r. Wówczas kilka instytucji (w tym i PTOP "Salamandra") otrzymało je do zaopiniowania (dano nam na to 2 tygodnie). Od lipca MŚ wprowadza do tych dokumentów poprawki i prowadzi na ich temat uzgodnienia z innymi ministerstwami. Prawdopodobnie ochrona gatunkowa na szczeblu krajowym nie zacznie obowiązywać przed końcem września.
Niestety, nawet gdy rozporządzenia te wejdą już w życie, praktycznie ochrona gatunkowa będzie w naszym kraju jedynie fikcją, gdyż jakiekolwiek zakazy dotyczące chronionych roślin i zwierząt nie mają dotyczyć "wykonywania czynności związanych z prowadzeniem racjonalnej gospodarki człowieka, a w szczególności rolnej, leśnej i rybackiej". Więcej na ten temat można przeczytać w artykule "Ochrona gatunkowa inaczej".
Nie jest to pierwsza tego typu "wpadka". 30 września 1999 r. przestały w Polsce formalnie istnieć wszystkie rezerwaty i inne formy prawnej ochrony przyrody utworzone przed 1 stycznia owego roku. Stan taki trwał aż do 2 lutego 2001 r., a więc przez ponad 14 miesięcy! Niektórzy przyrodnicy i prawnicy zdawali sobie z tego faktu sprawę, ale dla dobra przyrody udało się to utrzymać w tajemnicy przed opinią publiczną i nie doszło do poważniejszych przypadków wykorzystywania tej luki prawnej. Czasami Ministerstwo całkiem świadomie i celowo nie wypełniało swoich obowiązków i nie wydawało rozporządzeń wynikających z ustawy. Najbardziej "wzorcowy" jest przypadek Straży Ochrony Przyrody. Ponieważ przedstawiciele władz ówczesnego Ministerstwa Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa byli zagorzałymi przeciwnikami tej formacji, przez 9 lat po prostu nie wydali koniecznych aktów wykonawczych do ustawy, dość skutecznie paraliżując działalność SOP.
Wygląda na to, że podobne niedopuszczalne sytuacje będą się jeszcze powtarzać. Np. obecnie istniejące plany ochrony parków narodowych mają obowiązywać jedynie przez rok po wejściu w życie ostatniej nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, czyli do 2 lutego 2002 r. W tym czasie Minister powinien, wydając odpowiednie rozporządzenia, ustanowić plany zgodne z nową ustawą. Dotrzymanie tego terminu wydaje się mało prawdopodobne. Jeśli nawet w wielkim pośpiechu zostaną zaadaptowane dotychczasowe plany ochrony, również może być to niekorzystne, gdyż będą one następnie obowiązywały przez 20 lat, niezależnie od tego, kiedy w rzeczywistości powstały (ich ewentualna korekta będzie trudna). W przyszłorocznym budżecie Państwa nie przewiduje się niestety środków na wykonanie nowych planów ochrony dla wszystkich parków narodowych.
Organizacje społeczne - w tym PTOP "Salamandra" - zwracały uwagę na powyższe niebezpieczeństwa, opiniując projekty nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Niestety, nie posłuchano naszych ostrzeżeń. Teraz musimy się głowić - np. jak doprowadzić do ukarania kogoś, kto parę dni temu w podpoznańskich Rabowicach zabił i zjadł parę "niegdyś" chronionych łabędzi (i pozostawił na pastwę losu ich młode), skoro w tym czasie nie obowiązywała już, z wyżej wymienionych przyczyn, ochrona gatunkowa, a ptaki uśmiercono "bez szczególnego okrucieństwa"?
Ponieważ Ustawa o ochronie przyrody daje również prawo wojewodom do wprowadzania ochrony wybranych gatunków na obszarach ich województw, obecnie specjaliści z "Salamandry" kończą przygotowywać projekty takich lokalnych rozporządzeń. Za parę dni zwrócimy się do wszystkich wojewodów z apelem, aby na czas braku odpowiednich unormowań ogólnokrajowych, wprowadzili, wykorzystując przygotowane przez nas dokumenty, ochronę gatunkową w ich regionach.