W momencie powstawania tego tekstu trwają prace nad ustaleniem ostatecznego brzmienia rozporządzeń o ochronie gatunkowej oraz ochronie siedlisk. PTOP "Salamandra" z własnej inicjatywy aktywnie włączyło się w te działania. Przede wszystkim już w połowie czerwca br. udostępniliśmy wszystkim za pośrednictwem naszej strony internetowej projekty sporządzone przez Ministerstwo Środowiska i rozpoczęliśmy publiczną dyskusję na ten temat. Wspomagając się zebranymi opiniami (za które autorom bardzo dziękujemy), przygotowaliśmy własne projekty rozporządzeń o ochronie gatunkowej roślin i zwierząt, listę szczegółowych uwag i propozycji korekt do projektu rozporządzenia o ochronie zwierząt, a także opinię dotyczącą rozporządzenia o ochronie siedlisk.
Wg otrzymanych niedawno nieoficjalnych informacji z Ministerstwa Środowiska, uwzględniono znaczną część naszych propozycji dotyczących ochrony siedlisk. To zupełnie nowe w naszym prawie rozporządzenie omówimy szerzej w kolejnym Magazynie. Niestety, podobno Ministerstwo nie zaakceptowało najważniejszych z zaproponowanych przez nas zmian dotyczących ochrony gatunkowej. Jako powód podano nam negatywną opinię niektórych prawników i jednego znanego przyrodnika - członka Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Wiemy, że nasze projekty uzyskały zdecydowane poparcie wielu organizacji społecznych i niezależnych ekspertów - w tym i członków PROP. Poniżej przedstawiamy główne założenia naszych propozycji. Całość naszego projektu wraz z jego omówieniem można znaleźć w Internecie pod adresem: http://www.salamandra.org.pl/opinie.html lub uzyskać w naszym biurze.
Główne problemy związane z dotychczasową ochroną gatunkową
Od lat systematycznie rośnie liczba gatunków roślin i zwierząt objętych ochroną prawną. Z jednej strony to dobrze, z drugiej jednak dochodzi to pewnego osłabienia tej formy ochrony. Gdy wróbel domowy lub żaba trawna są chronione dokładnie na tych samych zasadach jak sóweczka czy gniewosz, następuje znieczulenie urzędników i wszelkiego rodzaju władz na takie pojęcia jak: "stanowisko chronionego gatunku" czy "zagrożenie dla gniazda chronionych prawem ptaków". W pewnym sensie naturalnym odruchem obronnym administracji państwowej i samorządowej stało się dążenie do wprowadzenia takich zapisów prawa, które umożliwiłyby omijanie konieczności uwzględniania ochrony gatunkowej w procesach decyzyjnych. Ukoronowaniem tych starań było wprowadzenie do Ustawy o ochronie przyrody zapisu, mówiącego, że wszelkie zakazy związane z "chronionymi" gatunkami nie dotyczą "wykonywania czynności związanych z prowadzeniem racjonalnej gospodarki człowieka, a w szczególności rolnej, leśnej i rybackiej".
Kolejnym wynikiem ciągłego rozbudowywania list gatunków chronionych jest to, że zapewne nie ma obecnie w Polsce eksperta, który potrafiłby z pamięci wymienić wszystkie objęte ochroną gatunki zwierząt i roślin. Często, aby stwierdzić, czy jakiś gatunek jest, czy nie jest chroniony - nawet po jego prawidłowym oznaczeniu - potrzebna jest pomoc specjalisty, zorientowanego w systematyce tej grupy organizmów. Zwykli zjadacze chleba, nie potrafiący zwykle odróżnić perkoza od kaczki, nie mówiąc już o rozróżnianiu np. poszczególnych gatunków kiełbi czy pawężnic, po prostu dawno się poddali i nie próbują już się nauczyć - co w Polsce jest chronione, a co można zerwać lub rozdeptać. Nawet przyrodnicy dość często się w tym gubią.
Czasami rzeczywiście zdrowy rozsądek nakazuje, aby dla paru roślin z chronionego gatunku (np. kosaćca żółtego) lub gniazda objętego ochroną ptaka (np. zięby) nie wstrzymywać wielkich inwestycji. Jednak gdzie jest granica? Czy już stanowisko miodokwiatu krzyżowego lub duża kolonia susła perełkowanego nie powinny stanowić wystarczającego argumentu dla wstrzymania ingerencji w środowisko lub przeniesienia jej w inne miejsce? Obecnie w takich sprawach muszą rozstrzygać eksperci - zazwyczaj wybierani i zatrudniani przez inwestora. Nawet zakładając najlepszą wolę tych specjalistów - podstawowym narzędziem "mierniczym", jakim dysponują, jest ich "widzimisię". Dlatego, gdy jeden ekspert oceni, że tarlisko lipienia to już jest wartość większa niż mała elektrownia wodna, inny w najlepszej wierze może stwierdzić coś przeciwnego. A nawet jeśli będą zgodni, to pozostaje zapis o "racjonalnej gospodarce..", umożliwiający nieuwzględnienie ich opinii.
Co nowego wnosi projekt Ministerstwa Środowiska?
W przypadku ochrony zwierząt, wprowadzono dwie zasadnicze zmiany: tam gdzie to było możliwe (niemal wszędzie), zrezygnowano z zapisów typu: "nietoperze - wszystkie gatunki", zastępując je "pełnymi" spisami, a także uzupełniono dotychczas obowiązującą listę o liczne kolejne chronione gatunki. Słowo "pełne" umieściliśmy w cudzysłowie, bowiem w efekcie sporo zwierząt utraciło status chroniony. Nie uwzględniono np. wielu ptaków (wg wyliczeń ornitologów - co najmniej 126 gatunków, które do tej pory były w Polsce chronione!), które tylko zalatują do naszego kraju od czasu do czasu (niektóre - jak warzęcha - dość regularnie i coraz częściej), a nawet takich, których lęgi w Polsce udało się już potwierdzić (np. sieweczki morskiej). Rozwiązanie to nie jest też odporne na wszelkie zmiany w systematyce, gdyż w przypadku wydzielenia dwóch gatunków z dotychczas rozróżnianego jednego, jeden z nich automatycznie znajdzie się poza ochroną (np. okazało się, że czeczotka Carduelis flammea to w rzeczywistości dwa gatunki, a wydzielony nowy takson - czeczotka górska Carduelis cabaret nie byłby wówczas chroniony). Również szczególnie rzadkie i chronione konwencjami międzynarodowymi gatunki ptaków (np. nur lodowy), które dość regularnie zalatują do Polski (do tej pory nur ten był obserwowany co najmniej 37 razy), przestałyby w naszym kraju podlegać ochronie prawnej.
Mimo że podanie "pełnego" wyliczenia chronionych gatunków w rezultacie zaowocowało "wypadnięciem" spod ochrony różnych zwierząt, lista taksonów objętych ochroną rozrosła się do 13 stron (czcionka 10 punktów, pojedyncze odstępy między wierszami)!
Nasza propozycja wybrnięcia z kłopotów
Kłopot 1 - zbyt rozbudowana, a jednocześnie niepełna lista
W przypadku niektórych grup systematycznych obecnie zupełnie niecelowe stało się wymienianie należących do nich gatunków, gdyż ochroną objęto je wszystkie (z drobnymi wyjątkami). Po co np. wymieniać 8 gatunków gadów, skoro wystarczy podać i zapamiętać, że w Polsce chronione są WSZYSTKIE gady. Przy przyjęciu takiego założenia odpada też dyskusyjny problem, czy np. jaszczurka zielona występuje w naszym kraju, czy nie. Po prostu - jeśli funkcjonuje w granicach Polski jakaś jej naturalna populacja, to jest automatycznie chroniona.
Proponujemy, aby zasadę tę zastosować do wszystkich gromad od płazów wzwyż. Nie pociąga to za sobą istotniejszych zmian w liczebności chronionych taksonów, gdyż za wyjątkiem zwierząt łownych, paru gatunków objętych ochroną częściową, gołębia miejskiego oraz niektórych gryzoni (które to wyjątki należy zaznaczyć w rozporządzeniu), od paru już lat praktycznie wszystkie lądowe kręgowce są w Polsce chronione.
Rozwiązanie to ma jednocześnie duże znaczenie edukacyjne dla zwykłych śmiertelników. Nareszcie będzie jasno powiedziane - ŻADNYCH DZIKO ŻYJĄCYCH PŁAZÓW, GADÓW, PTAKÓW ANI SSAKÓW, za wyjątkiem "myszy i szczurów", NIE WOLNO ZABIJAĆ ANI W INNY SPOSÓB IM SZKODZIĆ, GDYŻ WSZYSTKIE SĄ POD OCHRONĄ PRAWA (choć na różnych zasadach). Takie przesłanie są w stanie zapamiętać wszyscy (w przeciwieństwie do listy kilkuset gatunków).
Kłopot 2 - "rozmycie" ochrony gatunkowej i jej nieskuteczność w konfrontacji z "racjonalną gospodarką człowieka"
Obejmując ochroną prawną niemal wszystkie zwierzęta kręgowe poza rybami, z psychologicznego punktu widzenia zwiększamy efekt "rozmycia" tej formy ochrony. Jak temu zaradzić? Teoretycznie rozwiązanie jest proste - podzielić gatunki ściśle chronione na dwie kategorie: "chronione" i "bardzo chronione". Ale jak to zrobić w praktyce?
Nieoczekiwanie wprowadzenie takiego rozwiązanie umożliwiła ostatnia nowelizacja Ustawy o ochronie przyrody. Otóż obecnie ustawa podaje pełną listę zakazów dotyczących chronionych gatunków (art. 27b ust. 1) oraz listę przypadków, których te zakazy nie dotyczą (art. 27b ust. 2). Jednocześnie art. 27c ust. 5 pkt 2 mówi: "Minister właściwy do spraw środowiska <...> w drodze rozporządzeń określi: <...> listę gatunków zwierząt rodzimych, dziko występujących objętych ochroną gatunkową ścisłą i częściową, <...> zakazy dla danych gatunków, wybrane spośród wymienionych w art. 27b ust. 1, a także odstępstwa od zakazów wybrane spośród wymienionych w art. 27b ust. 2". Oznacza to, że zarówno dla poszczególnych gatunków, jak i dla całych ich grup, można sporządzić osobne listy zakazów oraz odstępstw od nich, jedynie pod warunkiem, że będą one pochodziły spośród tych wymienionych w ustawie. Daje to sporą możliwość różnicowania "mocy" ochrony.
Po przeanalizowaniu tej możliwości postanowiliśmy zaproponować wyróżnienie dwóch grup zwierząt (zestawionych w dwóch kolejnych załącznikach), o różnym stopniu ochrony ścisłej. Przy czym ów najważniejszy, "bardzo chroniony" zbiór wyróżnia się jedynie tym, że w jego przypadku nie obowiązuje odstępstwo wymienione w art. 27b ust. 2 pkt 6, mówiące o prymacie gospodarki nad ochroną przyrody.
Analogiczne rozwiązanie zaproponowaliśmy także w przypadku ochrony gatunkowej roślin.
Ostatnim - jednak chyba najtrudniejszym zadaniem - jest sporządzenie listy taksonów, których stopień zagrożenia, znaczenie dla ekosystemów lub inne cechy predestynują do tego, aby ich ochronę można było uznać za naprawdę priorytetową. Przy sporządzaniu tej listy należy się kierować nie tylko walorami danych gatunków, ale także realnością takiej bardzo ścisłej ochrony (związanej np. z typem rozproszenia stanowisk w terenie, wykrywalnością, stanem populacji w centrum zasięgu i jego lokalizacją, obecną i potencjalną "konfliktowością" gatunku itp.). Z pewnością nie może to być lista zbyt długa i w przeciwieństwie do spisu pozostałych ściśle chronionych zwierząt, powinna mieć charakter zamkniętego wyliczenia konkretnych gatunków. W przypadku zwierząt zaproponowana przez nas wersja zawiera 58 taksonów.
Inne proponowane zmiany
Zarówno w przygotowanym przez nas projekcie, jak i w osobnej liście, zaproponowaliśmy także wiele innych, istotniejszych lub mniej ważnych zmian w stosunku do przedłożenia ministerialnego. Dotyczą one np. tzw. ochrony strefowej gniazd niektórych ptaków, ochrony schronień nietoperzy czy likwidacji wielu ewidentnych błędów redakcyjnych (np. tylko w spisie chronionych nietoperzy błędy popełniono zarówno w wypadku nazw polskich jak i łacińskich, a jednego gatunku w ogóle nie uwzględniono).
Co sądzą o naszym projekcie inni?
Jak zaznaczyłem na wstępie, propozycja "Salamandry" spotkała się z licznymi wyrazami poparcia. Po raz pierwszy wykorzystaliśmy także możliwości stwarzane przez Internet do przeprowadzenia sondy wśród internautów na temat obu konkurencyjnych projektów. Oto jego wyniki (z 28 sierpnia 2001 r). Na pytanie "Które z rozwiązań dotyczących ochrony gatunkowej zwierząt uważasz za lepsze?", odpowiedź: "Zdecydowanie zaproponowane przez Ministerstwo" wybrało 3% respondentów, "Raczej zaproponowane przez Ministerstwo, ale proponuję pewne korekty" - 0%, "Raczej zaproponowane przez "Salamandrę" ale proponuję pewne korekty" - 29%, "Zdecydowanie zaproponowane przez "Salamandrę"" - 66%. Ponadto 3% ankietowanych uznało, że "Oba są do niczego!". Ocenę tych wyników pozostawiamy czytelnikom. Przede wszystkim jednak radzimy zapoznać się z całością naszych propozycji i wyrobić sobie samodzielnie zdanie na ich temat. Co prawda podobno obecnie większość z nich nie została przyjęta przez Ministerstwo, ale "nie od razu Kraków zbudowano". W naszych dalszych staraniach o poprawę polskiego prawa przyda się każde wsparcie - także Twoje, Drogi Czytelniku. Gdybyś chciał pomóc - prosimy o kontakt.