Strona główna  Aktualności  Magazyn Przyrodniczy  Ciekawe miejsca  Akty prawne  Sklepik  O Salamandrze  Kontakt  
Konkurs "ZIELONE PIÓRO"

START  •   KONKURS  •   REGULAMIN  •   NAGRODY

Krótka historia o krzyżówce, sznurówce i jenocie

      Kiedy rozmawiałem z myśliwymi z kół łowieckich w Nadleśnictwie Milicz, często opowiadali mi o obecności jenota w ich łowiskach. Jedni widywali go często, prawie zawsze, gdy wybierali się do lasu, inni spotykali się z jenotem sporadycznie. Postanowiłem więc przeanalizować wszystkie dostarczone mi wiadomości i wraz z kolegą - "foto-myśliwym" wybrać się na bezkrwawe łowy z aparatem fotograficznym.


Portret jenota.
Fot. Kazimierz Laskowicz


Chodząca niewinność.
Fot. Kazimierz Laskowicz


      Rozpocząłem od charakterystyki łowisk w kole łowieckim "Czapla" i "Darz Bór". Szybko doszedłem do wniosku, że jenot, chociaż obecny w całym kraju, to jednak preferuje łowiska leśno - wodno - bagienne. Typowym biotopem jenota są urozmaicone lasy liściaste, dobrze podszyte, możliwie wilgotne i w pobliżu zarośniętych zbiorników wodnych. Jenot zwany również junatem lub kunopsem, jest zwierzęciem nocnym (sporadycznie aktywny w dzień), a większość dnia spędza w norach, które rzadko sam kopie, są to najczęściej nory lisie lub borsucze, wykorzystuje też jamy pod wykrotami. W innych środowiskach występowanie jenota jest mniej liczne i nie wiadomo czy na stałe, ponieważ gatunek ten, jak większość zwierząt z rodziny psowatych jest wytrwałym wędrowcem i często przemieszcza się w poszukiwaniu nowych siedlisk. Podczas zasiedlania nowego terenu jenot nie napotyka większych przeszkód od strony biocenozy. Według licznych badań nie wykazano poważniejszej konkurencji pomiędzy jenotem a lisem czy borsukiem, jeśli chodzi o pożywienie lub nory. W warunkach polskich jenot nie ma naturalnych wrogów, natomiast w krajach skandynawskich głównymi drapieżnikami ograniczającymi populację tych zwierząt są wilki, rysie, puchacze i orły.


Coś mi tu kolacyjką pachnie...
Fot. Kazimierz Laskowicz

      Następnym ważnym zagadnieniem, które pragnę poruszyć, jest kwestia pokarmu. Jenot jest zwierzęciem wybitnie wszystkożernym, w zależności od obfitości pokarmu w sezonie zjada: żołędzie, buczynę, kłosy zbóż, jagody, ślimaki, owady, drobne gryzonie, płazy, gady, pisklęta i jaja ptaków, nie gardzi padliną. W tej sytuacji staje się oczywiste, że brak odpowiedniego pokarmu nie może być czynnikiem ograniczającym liczebność tego gatunku. Na łowiskach wodno-błotnych w okresie wiosennym, gdy liczne ptaki blaszkodziobe zaczynają składać jaja i przez cały okres wodzenia piskląt poważne szkody w lęgach wyrządza właśnie jenot. Zniszczone gniazda, wyżarte jaja i mała liczba piskląt na stawach w kołach łowieckich Nadleśnictwa Milicz spowodowało, że myśliwi otrzymali zgodę polowania na jenota na terenie rezerwatów ptasich.

      Wraz z moim kolegą postanowiliśmy się wybrać na bezkrwawe łowy. Jako przynęta posłużyła nam znaleziona na grobli, zaduszona przez jakiegoś drapieżcę, kaczka krzyżówka. Starannie, kawałkiem mięsa, rozprowadziliśmy zapach po okolicy, nacierając pnie, gałęzie i trawę obok czatowni. O zmierzchu przysiedliśmy i w skupieniu wyczekiwaliśmy oznak zbliżającej się zwierzyny. W pewnym momencie trzaski łamanych trzcin postawiły nas w stan gotowości; aparat z lampą błyskową ustawiony, latarki w rękach, czekamy... Po paru minutach z szuwarów wyszedł warchlak i skierował się w kierunku pól uprawnych. Szkoda, że poza zasięgiem lampy.


... trzeba szukać...
Fot. Kazimierz Laskowicz


... kolacyjka sama się znalazła...
Fot. Kazimierz Laskowicz


      Zaczęło nam się dłużyć, a noc stawała się pochmurna. Narasta niepewność - czy jenot wyjdzie, czy może tylko tracimy czas. Spojrzałem na zegarek, było po 22, nagle kolega klepnął mnie w ramię i szepnął "jest". W jednej chwili zaświeciliśmy latarkę, krępa, brunatna sylwetka: oczekiwany, opłacony naszą krwią spijaną przez niemiłosierne komary, jenot z długim puszystym ogonem stał obok nas w odległości mniejszej niż 2 metry. Z zaciekawieniem patrzyliśmy na reakcję - jenot zupełnie nas ignorował, bo chęć poznania nęcących zapachów była większa, zbliżył się do martwej kaczki. Nie tracąc ani chwili złapał ją w pysk, uniósł bez wysiłku i "na wstecznym biegu" skierował się w trzciny. I tu trzeba było zobaczyć go w akcji. Mój przyjaciel, już doświadczony w fotografowaniu tego jenota, uprzednio poświęcił swoją sznurówkę i kaczkę przywiązał za jej nogę do drzewa. Jenot najpierw powoli, potem coraz zacieklej zaczął ciągnąć zdobycz. Nic nie było w stanie go zatrzymać, po kilku ruchach na sznurku zostało pół kaczki. Myślimy: co dalej? Zacznie kolacje, a my zostaniemy z rozdartą krwistą połową? Nic z tego - już za chwilę słyszymy trzask trzcin i mordkę powoli wysuwającego się drapieżnika. Sytuacja powtarza się - żelazny uścisk, bezpardonowe szarpanie do tyłu, sznurek nie puszcza, kaczka zostaje znów rozerwana i na grobli zostaje już tylko ćwiartka kaczki.

... ale skąd ten opór...
Fot. Kazimierz Laskowicz

Dla próby zachowujemy się tak jakby jenota nie było, rozmawiamy, oświetlamy resztki kaczki latarką i ... za chwilę amator dzikiego ptactwa jest koło nas. Tym razem na sznurówce zostaje tylko udko. Ale w pobliskich trzcinach słyszymy trzask łamanych kości i czekanie przedłuża się. Jesteśmy zmęczeni, podnieceni sytuacją, opadają emocje. Jenot chyba urządza sobie sjestę - postanawiamy po północy wracać do Milicza. Kolega zabiera sznurówkę i kompletuje obuwie a na placu boju pozostaje samo udko.

      Mimo nielicznych krajowych badań nad rolą jenota w ekosystemie można stwierdzić, iż udział zwierzyny łownej w pokarmie jenota, przeważnie ptactwa wodnego, jest spory. Myśliwi uważają, że jenot nie jest szkodliwy tylko tam, gdzie występuje w niewielkiej ilości. Na terenach łowieckich, gdzie populacja jenota jest liczna, myśliwi powinni dążyć do utrzymania jego liczebności na jak najniższym poziomie. Organizowanie polowań na te drapieżniki jest niezbędne dla uchronienia przed stratami pogłowia ptactwa wodnego. Najskuteczniejsze wyniki dają polowania z psami - norowcami. Sądzę, że dla każdego myśliwego upolowanie jenota będzie cennym i nowym doświadczeniem.

      Historia sprowadzenia jenota do Europy może być przestrogą do podejmowania pochopnych decyzji. W 1920 roku z terenów Syberii i Mandżurii sprowadzono około 9000 osobników tego gatunku, które miały służyć do wzbogacenia w zwierzynę futerkową łowisk w zachodnich Republikach Radzieckich (Litwa, Łotwa, Białoruś, Ukraina).


... na me zęby nie ma mocnych.
Fot. Kazimierz Laskowicz


A to już inna kolacyjka... Wystarczylo ok. 8 sekund, by z tej młodej łyski na sznurówce zostało tylko oskórowane udko.
Fot. Kazimierz Laskowicz


      Brak naturalnych wrogów i duża rozrodczość (6 - 8 młodych w miocie) przyczyniły się do szybkiej ekspansji na zachód. Na niektórych terenach jenot stał się nabytkiem niepożądanym, a w większości łowisk rola tego gatunku jest trudna do określenia.

      Grzegorz Panek



Uwagi i komentarze prosimy kierować do redakcji.

Powrót


START  •   KONKURS  •   REGULAMIN  •   NAGRODY



© Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody "Salamandra"
Strona główna  Aktualności  Magazyn Przyrodniczy  Ciekawe miejsca  Akty prawne  Sklepik  O Salamandrze  Kontakt  
Speth Blog o fotografii AZS Poznań SEO blog Srebrna Góra Forum Srebrna Góra Polska w obiektywie Hodowla kaktusów Hodowla sukulentów Kolarstwo górskie Nowe technologie Opuszczony blog Wypas owiec Opuszczone miejsca