Strona główna  Aktualności  Magazyn Przyrodniczy  Ciekawe miejsca  Akty prawne  Sklepik  O Salamandrze  Kontakt  
Konkurs "ZIELONE PIÓRO"

START  •   KONKURS  •   REGULAMIN  •   NAGRODY

Ginąca dolina Raby


Tak obecnie wygląda teren lasu łęgowego pod Nieznanowicami - zryta przez koparki i rozjeżdżona przez ciężarówki dolina.
Fot. Łukasz Kajtoch

      Do połowy lat dziewięćdziesiątych dolina Raby na odcinku między Myślenicami a Bochnią należała do jednych z najdzikszych i najpiękniejszych w południowo-wschodniej Polsce. Budowa Zbiornika Dobczyckiego w latach osiemdziesiątych zmieniła znacząco charakter doliny niwelując wpływ zmiany poziomu wody w rzece ale pozostała część doliny nadal zachowała swój charakter. Brzegi Raby porastały starodrzewia łęgowe, łozy, podmokłe łąki oraz znajdowało się około 20 starorzeczy. Od końca lat dziewięćdziesiątych stan ten uległ drastycznej zmianie.

Regulacja rzeki

      Wraz z budową zapory w Dobczycach rozpoczęła się przeciwpowodziowa regulacja Raby. Umacniano jej brzegi w okolicach większych miejscowości (Dobczyce, Gdów) oraz rozpoczęto wyprostowywanie koryta na niektórych odcinkach. W rejonie największego lasu łęgowego zniszczono najpierwotniejszy fragment doliny - ujście rzeki Stradomki do Raby. W rejonie tym występowały m.in. bobry, wydry, zachodzące z Puszczy Niepołomickiej łosie, rzadkie ryby (m.in. głowacz białopłetwy) oraz wiele gatunków rzadkich ptaków (ok. 35 gatunków lęgowych ptaków wodno-błotnych) w tym wymieniane w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt: kania czarna, błotniak zbożowy i kraska (charakterystykę awifauny można znaleźć w Chrońmy Przyrodę Ojczystą nr. 3 z 2002 roku).

Żwirowy biznes


Jedno z ostatnich łęgowych drzew nad Rabą.
Fot. Łukasz Kajtoch

      Jednak to nie regulacja samej rzeki zniszczyła dolinę. Uczyniły to powstające w tym samym czasie spółki górnicze wydobywające żwir. Do 2000 roku istniała właściwie tylko jedna duża żwirownia w rejonie Marszowic i Nieznanowic. Jej wpływ na pobliski łęg był wtedy nawet pozytywny. Przyciągała ona bowiem wiele gatunków ptaków. W tym czasie dolinę tę zasiedlił tracz nurogęś tworząc jedyną w Małopolsce populacje lęgową. Sytuacja jednak zmieniła się już w następnym roku kiedy to zaczęły powstawać kolejne żwirownie. Obecnie między Dobczycami a Bochnią znajduje się ich kilkanaście. Z uwagi na fakt że żwir występuje najpłycej w rejonie starorzeczy stały się one głównym "celem ataku" tych spółek. Wycinka łęgów i osuszanie starorzeczy umożliwiły wjazd koparek i spychaczy co przypieczętowało dewastację doliny. Największych spustoszeń dokonano w rejonie Nieznanowic gdzie zniszczony został kilkudziesięciohektarowy łęg i osuszone starorzecze. Podobna sytuacja miała miejsce pod Kłajem gdzie w środku wyspy tworzonej przez długie na ponad 2 kilometry starorzecze wykopano olbrzymi dół w celu wydobycia żwiru. Obecnie w tych miejscach prawie już nie ma drzew a ze starorzeczy pozostały nędzne kałuże służące okolicznym mieszkańcom za wysypisko śmieci. Oczywiście wraz z zanikiem odpowiednich biotopów zaczęły ustępować z tych terenów zwierzęta. Nie ma większych szans na to, że kiedykolwiek chociaż część z nich powróci ponieważ właściciele spółek górniczych nie interesują się rekultywacją nieczynnych żwirowni - pozostawiają je jako głębokie zbiorniki wodne na których w lecie roi się od wędkarzy i plażowiczów. Nikt nie myśli nad tym by pozostawić dla zwierząt odpowiednie środowiska. A wystarczyło by pozostawić kilka wysp, trochę zadrzewień i mokradeł. Czy takie miejsca pełne zwierząt nie byłyby dużo bardziej atrakcyjne turystycznie i mogłyby być dodatkowym atutem regionu?


Żwirownia Nieznanowice - część poeksploatacyjna.
Fot. Łukasz Kajtoch


Fragment ocalałego lasu łęgowego i wyschnięte starorzecze w Nieznanowicach.
Fot. Łukasz Kajtoch


Kto odpowiedzialny?

      Kilkakrotnie próbowano zwrócić uwagę odpowiedzialnych za ochronę środowiska władz, niestety z marnym rezultatem. Łęg w Nieznanowicach i ujście Stradomki zostały zgłoszone do rejestru terenów szczególnie ważnych przyrodniczo dla Województwa Małopolskiego prowadzonego przez PAN przez dr Tadeusza Zająca. Rezultatem wysyłanych pism do pani Konserwator Przyrody w Krakowie była jedna wizja terenowa z udziałem urzędników z Krakowa i Gdowa. Niestety pomimo deklaracji zajęcia się tą sprawą nie przyniosło to żadnego pozytywnego efektu. Przeprowadziłem również wywiad z pracownikiem Urzędu Gminy w Gdowie w Referacie Rolnictwa i Gospodarki Gruntami od której dowiedziałem się że działalność żwirowni jest legalna i gminne władze nie mogą nic w tej sprawie zrobić. Z kolei w piśmie otrzymanym od Pani Konserwator dowiedziałem się, że "...organem właściwym do wydawania pozwoleń wodnoprawnych jest starosta. Przy wydawaniu pozwoleń nie przewiduje się udziału służb ochrony przyrody wojewody." Każdy więc urzędnik przerzuca odpowiedzialność na kogoś innego. Zdumiewający jest fakt, że do wydawania takich pozwoleń nie potrzeba zasięgać opinii odpowiednich służb czy taka działalność nie będzie kolidować z ochroną środowiska i przyrody. Jaką funkcję w takim razie pełnią wszystkie powołane w tym celu urzędy? Czym będą się zajmowali pracujący w nich urzędnicy gdy już zabraknie terenów, które można by jeszcze potencjalnie ocalić?


Zanikające starorzecze w Kłaju.
Fot. Łukasz Kajtoch


Żwirownia pod Kłajem - olbrzymie wyrobisko
w środku byłej wyspy.

Fot. Łukasz Kajtoch


      Chciałbym zwrócić uwagę, że sytuacja znad Raby nie jest odosobniona. Posłużyłem się nią jako najlepiej mi znaną do pokazania bezradności polskiego systemu ochrony przyrody wobec interesów lokalnych przedsiębiorstw eksploatujących zasoby naturalne dla własnych korzyści bez zwracania uwagi na konsekwencje z tego płynące dla przyrody. Podobne żwirownie niszczyły i nadal niszczą większość dolin rzek na Podkarpaciu a prawdopodobnie w całej Polsce.


Zmiany jakie zaszły w dolinie Raby w ciągu ostatnich lat.
ryc. Łukasz Kajtoch

      Na pocieszenie ponownie zacytuje Panią Konserwator, która uważa że "...tego rodzaju konfliktów będzie tym mniej, im większe będzie poszanowanie prawa oraz wrażliwość wydających stosowne zezwolenia".

      Łukasz Kajtoch
      lkajtoch@poczta.onet.pl



Uwagi i komentarze prosimy kierować do redakcji.

Powrót


START  •   KONKURS  •   REGULAMIN  •   NAGRODY



© Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody "Salamandra"
Strona główna  Aktualności  Magazyn Przyrodniczy  Ciekawe miejsca  Akty prawne  Sklepik  O Salamandrze  Kontakt  
Speth Blog o fotografii AZS Poznań SEO blog Srebrna Góra Forum Srebrna Góra Polska w obiektywie Hodowla kaktusów Hodowla sukulentów Kolarstwo górskie Nowe technologie Opuszczony blog Wypas owiec Opuszczone miejsca