| |
||
|
Strona główna
Aktualności
Magazyn Przyrodniczy
Ciekawe miejsca
Akty prawne
Sklepik
O Salamandrze
Kontakt |
|
||||||||
|
Parki safari, Ogrody Natury, Lasy pełne Niespodzianek
O komercyjnym wykorzystywaniu ptaków drapieżnych Olbrzymia armia wyrobników
Powroty na łono Natury Zachodnia cywilizacja postrzegana jest często jako cywilizacja konsumpcji i łatwej rozrywki. Codzienne życie z pewnością jest tam łatwiejsze i pozbawione wielu trosk oraz tzw. obaw egzystencjalnych. Bezpieczny finansowo i syty człowiek szuka więc form spędzania wolnego czasu, którego ma zdecydowanie więcej niż mieszkańcy wschodniej Europy. Częstokroć są to różnego rodzaju powroty na łono natury, chęć zaspokojenia pierwotnej potrzeby bezpośredniego z nią kontaktu. W takich społeczeństwach zostały przygotowane specjalne miejsca; rozmaite ogrody natury, parki safari i mini - ZOO, gdzie w przyzwoitych warunkach, i za pieniądze, tego typu potrzeby mogą być spełnione. Moda na te ostatnie przy niektórych gospodarstwach agroturystycznych przyjęła się także w Polsce. Jest to rzeczywiście ciekawa forma uatrakcyjniania pobytu turystów.
Ptasia Arkadia
Naiwne pytania Podczas różnego rodzaju europejskich pokazów sokolniczych prawie nikt z zachwyconych widzów tej najczęściej cyrkowej tresury nie zastanawia się nad prawną i etyczną stroną owego profesjonalnie wyreżyserowanego spektaklu. Skąd mianowicie pochodzą zaprezentowane "okazy" i jaką drogą zostały nabyte? Kto jest ich właścicielem i ile za nie zapłacił? I pytania najważniejsze. Dlaczego niektóre rzadkie gatunki ptaków drapieżnych zamiast szybować swobodnie w swoich prawdziwych ojczyznach wymykają się do rąk prywatnych i pracują na utrzymanie swoich mocodawców? Czy zakładany teoretycznie aspekt edukacyjny rzeczywiście usprawiedliwia powoływanie aż tak wyrafinowanych miejsc rozrywki? Co naprawdę jest efektem edukacyjnym pokazów sokolniczych? Nie na wszystkie takie pytania da się precyzyjnie i jednoznacznie odpowiedzieć. Świat
Europa W Europie głównym ośrodkiem nielegalnego handlu ptakami drapieżnymi są Niemcy, gdzie liczbę skrzydlatych drapieżników przetrzymywanych w niewoli szacuje się na 20 000 osobników należących do około 6000 hodowców. Już tylko wyrównanie ubytków spowodowanych śmiertelnością w niewoli (szacunkowo, około 10% stanu rocznie) oznacza coroczne wyhodowanie lub pozyskanie z przyrody dalszych około 2000 ptaków drapieżnych. Stanowi to równowartość około 10 mln dawnych DM. W tym kontekście wstąpienie Polski do Unii Europejskiej i otwarcie zachodniej granicy może spowodować obustronny, niekontrolowany przepływ ptaków drapieżnych pochodzących z hodowli i nie tylko. Zezwolenia eksportowe bowiem wymagane przez CITES wewnątrz Unii przestaną obowiązywać.
W krajach Wspólnoty egzekwowanie prawa ochrony gatunkowej zwierząt jest rzeczywiście rygorystyczne, zaś kary za przestępczą działalność w tym zakresie bardzo ostre. Dla przykładu w 1996 r. angielski sokolnik - hodowca P. Noble odsiedział wyrok ośmiu miesięcy więzienia za wybranie z gniazd i przemyt z Majorki do Anglii około 10-12 jaj bardzo rzadkiego sokoła skalnego. Wykradzione z Wyspy Dragonera jaja poddał inkubacji, następnie zaś wychował pisklęta i przeznaczył na sprzedaż w (celach sokolniczych!), żądając za jednego osobnika od 750 do 1000 funtów angielskich. RSPB zatrudnia specjalnych inspektorów (ornitologów), którzy przy pomocy policji ścigają podobnych ludzi. W maju 1998 r. w Szkocji został aresztowany sokolnik z Eindhoven (Wilhelmus Enzlin) za próbę zakupu za cenę 4000 funtów i przemytu do Holandii 16 piskląt sokoła wędrownego. Daje to kwotę 250 funtów za sztukę. Podczas rozprawy handlarzowi zasądzono 2000 f grzywny i konfiskatę 4000 f, które przywiózł w celu zakupienia ptaków. W. Enzlin był pierwszym człowiekiem w Szkocji, jakiego skazano w 1999 r. na podstawie rozporządzenia Konwencji Waszyngtońskiej o handlu zagrożonymi gatunkami. Oficer RSPB Scotland, Dive Dick, twierdzi, że największym zainteresowaniem cieszą się podrośnięte pisklęta, które nie uzyskały jeszcze upierzenia ptaków dorosłych. Są one najbardziej atrakcyjne, a opinia ta datuje się jeszcze z czasów średniowiecza. Ludzie od zawsze wierzyli, że takie sokoły, kiedy zostaną ułożone najlepiej nadają się do polowania. Jednak o wiele większe niebezpieczeństwo grozi szkockim sokołom wędrownym ze strony rodzimych przestępców ekologicznych. Policja ochrony przyrody w Szkocji przez wiele lat tropiła profesjonalnego złodzieja piskląt, M. Morisona, specjalizującego się w ich wykradaniu z naturalnych gniazd i odłowach ptaków na stromych klifach. W wyniku wspólnej obławy oficerów RSPB Scotland i funkcjonariuszy policji z okręgu Strathclyde przyłapano go w końcu w sierpniu 1999 r. na gorącym uczynku. Z powodu luki w szkockiej ustawie o Ochronie dzikich zwierząt i krajobrazu, M. Morison nie poszedł do wiezienia. W marcu 2001 r. skazano go na 1500 f grzywny i konfiskatę samochodu. Wspomniana ustawa jest obecnie przedmiotem analiz i ocen. Planuje się zezwolić funkcjonariuszom służb ochrony przyrody na bezpośrednie dokonywanie aresztowań oraz przewidzieć kary więzienia za przestępstwa dokonane na szkodę dzikich zwierząt.
W wielu państwach praworządni sokolnicy powołali do życia specjalne programy reintrodukcji dla sokołów wędrownych i olbrzymim kosztem przywrócili je naturze (USA, Niemcy). Ich godna podziwu determinacja w realizacji przyjętego zadania spowodowała, że spora część ornitologów także włączyła się do działań na rzecz restytucji tego gatunku. Postronny obserwator nie domyśla się jednak, że i tutaj kijek może mieć dwa końce, gdyż motywy działań niektórych hodowców sokołów są wewnętrznie sprzeczne. Najpierw hucznie medialnie chronią "przedmiot" swojej fascynacji, potem zaś pragną go mieć legalnie, bo przecież z hodowli, do "celów sokolniczych". To tak, jakby wyzwalać oblężone miasto pełne ludzi, ale w zamian za to, co tysięczną osobę brać sobie na własność za służącego czy niewolnika. Ponadto niekontrolowane hodowle nie rodzimych gatunków ptaków drapieżnych wykorzystywanych w sokolnictwie stwarzają ryzyko wprowadzenia do lokalnej przyrody obcych genotypów poprzez krzyżowanie ptaków z odległych genetycznie i geograficznie ras i odmian. Polska W Polsce w tym temacie jest podobnie jak i z innymi sprawami. Według litery prawa zabronione jest przywożenie do naszego kraju zwierząt wymienionych w załączniku do Konwencji Waszyngtońskiej bez specjalnych zezwoleń wydanych przez kraj pochodzenia zwierzęcia oraz przez polskie Ministerstwo Środowiska. Ciągle jednak mają miejsce przypadki przemycania ptaków, łapania i zabijania w celu wypchania, co widać na straganach naszej zachodniej granicy, oraz niszczenia gniazd i wybierania młodych "sokołów" w celach ich układania przez niesokolników. Niedawno w centrum Polski na łódzkim targowisku roztropni policjanci odebrali handlarzowi z Taszkientu orła stepowego, za którego przemytnik żądał 2 000 zł (oficjalna cena na światowych rynkach sięga około 6 000 funtów angielskich). I tu paradoks! Uzbek wrócił wolno do swojej ojczyzny, zaś zagrożony wyginięciem młody orzeł stepowy trafił za kratki ogrodu zoologicznego...
Godne pochwały zatem jest powstawanie wewnątrz ruchu sokolniczego w Polsce reformatorskich tendencji aktywnej ochrony ptaków drapieżnych oraz działań edukacyjnych popularyzujących wiedzę o skrzydlatych drapieżnikach. Służyć ma temu m.in. powołanie do życia wśród młodzieży zespołu szkół leśnych w Tucholi "Polskiego Zakonu Sokolników" (PZS). Niepokoi jednak przyjęcie przez ową grupę pasjonatów dwóch raczej wzajemnie wykluczających się celów: aktywnej ochrony ptaków drapieżnych i jednocześnie aktywnego uprawiania sokolnictwa. W dawnych czasach podobną retorykę stosowały Zakony Jezuitów. W przyjętej metodzie edukacji ornitologicznej dyskredytuje się bezpośrednie obserwacje w terenie na korzyść przedmiotowego, sokolniczego, kontaktu z chronionymi ptakami. Tymczasem zgodnie z prawidłami współczesnej edukacji ekologicznej wskazany jest taki bezpośredni kontakt młodego człowieka z Naturą, podczas którego zrozumie on, że sam jest jej częścią, nie zaś Panem i Władcą. Na szczęście, jak słusznie zauważył prezes PZS, sokolnictwo nie pasuje do filozofii życiowej wielkiej rzeszy myślących proekologicznie młodych ludzi, a nazywanych pogardliwie "ekofiołami". Mamy jednak nadzieję, iż mimo wyszukanych epitetów wielu polskich ornitologów nadal chętnie będzie uczestniczyć w szlachetnym przecież i coraz lepiej prowadzonym programie reintrodukcji sokoła wędrownego w Polsce. Na świecie bowiem jest wiele dobrych przykładów wspólnych działań na rzecz ochrony wymierających gatunków ptaków drapieżnych podjętych przez różniących się niektórymi poglądami ludzi. Wszyscy z nich zapewne najpierw uważali się za ekologów, dopiero potem zaś za badaczy, ornitologów czy sokolników. Wymienić by tu można restytucje właśnie sokoła wędrownego w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej, powrót kondora w środkowej Kalifornii czy też orłosępa brodatego w południowych Alpach. Nie sposób zatem nie doceniać zaangażowania i doświadczenia praworządnych polskich sokolników w kwestii przywrócenia naszemu niebu sokoła wędrownego. By jednak łamać niektóre bariery, należałoby najpierw rozwiązać kilka problemów dotyczących ilości gatunków, zapewnienia możliwości dokładnej identyfikacji (może mikrochipy?) wykorzystywanych osobników oraz kontrolowania przeznaczenia i legalności przetrzymywanych w sokolniczych wolierach ptaków drapieżnych. Powstawanie w Polsce nowego zjawiska, jakim są komercyjne pokazy tresury w imię działań edukacyjnych, wymaga specjalnej troski i uwagi, zaś wydawanie pozwoleń na tego typu działalność gospodarczą winno być mocno ograniczone odpowiednimi procedurami przez kompetentne organa władzy. Świadomość ekologiczna
Edukacja Odpowiednia edukacja ornitologiczna powinna zatem zaczynać się już w przedszkolu i opierać na przedstawianiu wyglądu podstawowych gatunków ptaków, w tym głównie rodzimych ptaków drapieżnych. Młodzież szkolna zaś na lekcjach przyrody bądź uczestnicząc w terenowych warsztatach powinna poznawać ptaki drapieżne w ich naturalnych siedliskach. Tam najlepiej wytłumaczyć funkcję naturalnych selekcjonerów, ich rolę w ekosystemie, miejsce w piramidzie pokarmowej, objaśnić zwyczaje i biologię. Przemyślny lot pospolitego sokoła pustułki, znajome krążenie myszołowa lub błyskawiczny atak krogulca, można podziwiać częstokroć na co dzień; tuż za murami szkoły, z okna rozpędzonego pociągu a nawet wysokiego, miejskiego biurowca. Na pewno nie przysłużą się temu pokazy tresury obcych najczęściej gatunków ptaków drapieżnych, choć spektakularne i kontrowersyjne, jak współczesne walki byków czy dawne pojedynki gladiatorów. Przysłużą się natomiast z całą pewnością niewychowawczemu, przedmiotowemu traktowaniu całej przyrody, a w konsekwencji także ludzi nawzajem. Na szczęście w wielu krajach na świecie (również w Polsce) powstają równolegle bardzo dobre projekty i programy edukacyjne dla młodzieży szkolnej, które mają zapobiec podobnym negatywnym postawom człowieka wieku XXI, wieku Biologii. W Polsce taki pakiet edukacyjny dotyczący ptaków drapieżnych i zawierający gotowe pomoce dydaktyczne ze scenariuszami lekcji oraz zajęć warsztatowych w terenie opracował także Komitet Ochrony Orłów. W ramach realizowanego projektu członkowie KOO mający doświadczenie pedagogiczne zamierzają przygotować merytorycznie około 12 000 tysięcy nauczycieli biologii, pracowników parków krajobrazowych i narodowych, a także ośrodków edukacji ekologicznej oraz wyposażyć ich w stosowne materiały i wiedzę, by w rezultacie kształtować publicznie odpowiedni wizerunek ptaków drapieżnych w Polsce. Dariusz Anderwald Komitet Ochrony Orłów |
||||||||
|
START
KONKURS
REGULAMIN
NAGRODY |
||||||||
| © Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody "Salamandra" |
|
Strona główna
Aktualności
Magazyn Przyrodniczy
Ciekawe miejsca
Akty prawne
Sklepik
O Salamandrze
Kontakt |