Strona główna  Aktualności  Magazyn Przyrodniczy  Rośliny i grzyby  Zwierzeta  Obszary  Prawo  Edukacja  
Konkurs "ZIELONE PIÓRO"

KONKURS  •   III EDYCJA  •   REGULAMIN

Tendencyjnie o przyrodzie
(a może po prostu szczerze?)

"Czy to wiatr, czy to deszcz, czy to słońce,
dały przyrodzie tak wielką jej moc,
skąd natury tak bujna uroda,
Zanim ludzka dotknęła jej dłoń..."


Kiedy zastanawiałem się nad słowami tej piosenki, zrozumiałem jak wielu jest ludzi postrzegających naturę fałszywie i przez pryzmat naszych ludzkich słabości. Spacerują po lesie, zachwycają się śpiewem zięby czy słowika, cieszą kwitnieniem czeremchy i niemalże z wyższością wobec "zwykłych" ludzi mówią kocham przyrodę, albo natura jest piękna. I to wszystko. Nie próbują sięgnąć wzrokiem poza horyzont, a jeśli nawet, to bardzo szybko zamykają oczy i udają, że nic nie widzieli. A więc tak naprawdę nie rozumieją samej istoty przyrody. A przecież czyż można kochać coś czego się nie rozumie?

Skąd zatem natury tak bujna uroda? Gdzie kryją się niewyczerpane pokłady jej blasku? Wszystkich którzy zamierzają czytać dalej, ostrzegam - będzie bardzo tendencyjnie i bez owijania w bawełnę. Ale tak o przyrodzie pisze się nieczęsto.

Im bardziej jesteśmy ludzcy i im bardziej hołdujemy wzniosłym ideałom, wskazując na sprawiedliwość, uczciwość czy altruizm jako postawy godne naśladowania, tym bardziej oddalamy się od natury. Jakkolwiek brutalnie to zabrzmi, taka jest właśnie prawda o przyrodzie. Jako bowiem całość, a tylko w ten sposób należy ją postrzegać, jest wyrachowana, bezwzględna i okrutna. Co więcej, to właśnie dzięki tym "przymiotom" osiągnęła doskonałość, która dla wytworów cywilizacji człowieka jeszcze długo będzie nieosiągalna.

Dość często spotykałem się z sytuacjami gdy scena zabijania gazeli przez geparda skłaniała ludzi do odwracania głowy od odbiornika telewizyjnego, a przypadkowe napotkanie pisklęcia wyrzuconego z gniazda, wywoływało niesmak, dyskomfort i smutek. Według ludzkich kryteriów oceniano nieludzką - cokolwiek miałoby to znaczyć - przyrodę, a tego czynić nie wolno. Przecież jeśli nie zginie gazela, zdechną w męczarniach, zagłodzone gepardzięta. Jeśli ptasi rodzice nie poświęcą życia najsłabszego pisklęcia (przy braku pokarmu czynią to nawet nasze poczciwe zdawałoby się bociany) pozostałe dwa lub trzy będą miały mniejszą szansę na przetrwanie i być może zginą wszystkie. Nawet zaś jeśli przetrwają, będą słabsze od młodzieży z innych gniazd i prawdopodobnie nie poradzą sobie w samodzielnym życiu.

Tymczasem, nie uznając litości, natura stanie się lepsza. Nadal bowiem pozostaną na sawannie gazele którym udało się uciec, które były zwinniejsze, szybsze i zdrowsze. Zaś owe dwa lub trzy pisklęta, już dobrze odkarmione, poradzą sobie z konkurentami, odbędą sezonową wędrówkę, i powrócą za rok, by dać początek następnym pokoleniom.

Wróćmy teraz do punktu wyjścia, czyli doznań czysto estetycznych. To właśnie z owej bezwzględnej, niehumanitarnej i pozbawionej sentymentów postawy, wypływa całe piękno natury. Wprawdzie są wyjątki od tej reguły, ale to ona stanowi tu prawo. Czy to słyszymy śpiewającego nocą słowika, czy spoglądamy na rosochaty trzystuletni dąb, czy też obserwujemy płową sarnę zanurzoną w skąpanych rosą turzycach, widzimy - przepraszam za określenie - produkty najwyższej marki. Na każde z tych istnień przypada bowiem trzy, pięć, dziesięć a czasem nawet sto innych, przerwanych łapą drapieżcy, chorobą, a czasem po prostu brakiem szczęścia. Widzimy niejako śmietankę towarzyską; najlepszych, najpiękniejszych i najbystrzejszych spośród całego mrowia bytów. I to przez pryzmat ich sukcesu oglądamy nasz ukochany las, łąkę czy moczary.

I kwestia ostatnia, być może najważniejsza. Nie ma sensu, a nawet byłoby niebezpiecznie, udawać że jest inaczej. Że natura uznaje pojęcia litości, sprawiedliwości czy równouprawnienia w ludzkim, duchowym wymiarze. Unikniemy przynajmniej ocen jednoznacznych, które w odniesieniu do świata naturalnego nie mają prawa bytu. Dość wspomnieć o pokutującym ciągle micie złego wilka, czy utrwalaniu się już we wczesnym dzieciństwie obrazu kochanej i niewinnej sarenki. Można i trzeba pokazywać dzikie życie takie, jakim jest w istocie. Zwłaszcza dzieciom i młodzieży. Doskonałym przykładem niech będą tu niemal zupełnie dziś zapomniane książki Tytusa Karpowicza. Pomijając piękny język i zajmującą fabułę, oraz fakt że ich zwierzęcy bohaterowie wykazują pewne cechy antropomorficzne, powieści te nie stronią od pokazywania przyrody w jej wszystkich aspektach, włącznie z tymi, które postrzegamy jako tragiczne i przepełnione cierpieniem. I co ciekawe, nie razi to, nie odrzuca i nie zniechęca. A z całą pewnością pozwala zrozumieć gdzie kryje się sekret nieskończonego piękna natury. Stąd zaś już tylko krok do właściwie pojmowanej jej ochrony.

      Maciej Grabowiecki
      lakotawild@interia.pl<



Uwagi i komentarze prosimy kierować do redakcji.

Powrót


KONKURS  •   III EDYCJA  •   REGULAMIN


© Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody "Salamandra"
Strona główna  Aktualności  Magazyn Przyrodniczy  Rośliny i grzyby  Zwierzeta  Obszary  Prawo  Edukacja  
Speth AZS Poznań Srebrna Góra Srebrna Góra Forum o fotografii SEO blog