Strona główna  Aktualności  Magazyn Przyrodniczy  Ciekawe miejsca  Akty prawne  Sklepik  O Salamandrze  Kontakt  
Konkurs "ZIELONE PIÓRO"

START  •   KONKURS  •   REGULAMIN  •   NAGRODY

Spieszmy się kochać puszczę, tak szybko odchodzi!!!


      Dziesiątki już razy podnoszono temat ochrony Puszczy Białowieskiej, ale nie znaczy to wcale, ze napisano, powiedziano lub zrobiono już dość. Dopóki choćby najmniejszy jej fragment będzie tu zagrożony, a przyczyną tego zagrożenia będzie człowiek, dopóty należy głośno i zdecydowanie wołać o pomoc, i mieć nadzieje, ze wołanie to nie będzie tylko przysłowiowym "głosem na puszczy". Nie ma w tych słowach ani krzty fanatyzmu, czy też modnej ostatnio ideologii antyglobalistycznej, a jedynie - przepraszam za nieskromność - doskonała znajomość natury z jednej strony, oraz zrozumienie gospodarczych, ekonomicznych i społecznych realiów narzucanych przez współczesną rzeczywistość, z drugiej. Zarówno jedno jak i drugie wskazuje jednoznacznie na absolutny obowiązek ocalenia tego ostatniego skrawka pierwotnych lasów, których nieprzerwany kobierzec pokrywał przed wiekami cały kontynent.

      Dziś, po sześciu, może ośmiu tysiącach lat nieustannego trwania Puszcza Białowieska umiera, choć znacznie trafniejszym byłoby użycie określenia, pada ofiarą krótkowzroczności, braku kompetencji i żądzy pieniądza. W minionych wiekach nie zawsze traktowano ją godnie. Były czasy, gdy puszczę eksploatowano ponad miarę, gdy cięto, palono, strzelano lub chwytano wszystko co miało jakąkolwiek wartość. Można bez wielkiego ryzyka i wbrew utartym poglądom powiedzieć, ze działo się tak przez większość, spośród ostatnich trzystu, a nawet czterystu lat, ale, czy to dzięki swej potędze, czy tez na skutek korzystnego splotu przypadkowych wydarzeń, udało się jej przetrwać; pozostać piękną, silną i niezależną. Ostała się jako jeden z ostatnich na kontynencie europejskim bastionów dzikiej przyrody i absolutnie ostatni przedstawiciel swojego "gatunku" - pierwotnego lasu niżu europejskiego.

      Nie zmieniła się puszcza, ale zmieniliśmy się my. Nigdy dotąd nie dysponowaliśmy środkami, pozwalającymi zniszczyć ją tak łatwo, szybko i skutecznie, nigdy też nie byliśmy tak świadomi jej bogactwa, a ona sama - na skutek naszej rabunkowej gospodarki - tak unikalna jak ma to miejsce dziś. Wreszcie, nigdy w dziejach samej puszczy konieczność jej ochrony nie była tak istotna. Posiadana przez nas wiedza, w odróżnieniu od tej sprzed trzystu czy czterystu lat nie pozostawia w tej kwestii żadnych wątpliwości - jedynym słusznym, skutecznym i merytorycznie uzasadnionym działaniem mogącym uratować puszcze jest objęcie ochroną całej jej powierzchni. Tylko wtedy jej złożony "organizm", na który składają się tysiące gatunków, procesów i wzajemnych zależności będzie w stanie funkcjonować trwale i prawidłowo. W obliczu tychże czynników sytuacja, gdy wycina się stare drzewostany puszczańskie i planuje zwiększenie pozyskania drewna w najbliższym dziesięcioleciu do 1,2 mln m3, staje się jeszcze bardziej niezrozumiała i odrażająca.

      Polska część Puszczy Białowieskiej to niecałe 580 km2, co stanowi mniej niż 0,19% powierzchni kraju, i około 0.65% powierzchni naszych lasów. Czy w tej sytuacji pozyskanie drewna na takim obszarze jest absolutnie konieczne i jego ewentualne zaprzestanie może być aż tak wielkim problemem dla gospodarka kraju, a nawet regionu. A może większe zyski dla społeczeństwa, także mieszkańców Podlasia, przyniesie puszcza jako właściwie zarządzany obszar chroniony, a nie las gospodarczy?

      Są dziesiątki sposobów na rozwiązanie problemu drewna, a jedyne czego potrzeba, to odrobiny dobrej woli i zaangażowania. Można o wspomniany ułamek procenta zwiększyć pozyskanie drewna na pozostałym obszarze, można ekonomiczniej i oszczędniej gospodarować drewnem które posiadamy, wreszcie jest wielki obszar recyklingu, czyli przetwarzania i odzyskiwania surowców wtórnych, który w Polsce ciągle jeszcze daleki jest od poziomu przynajmniej średniego. Nawet jednak, jeśli pozyskanie "surowca drzewnego", okaże się nieodzowne i koniecznie trzeba będzie dokonać tego na Białostocczyźnie to, wcale nie trzeba ciąć białowieskiej kniei. Dzięki wnikliwym badaniom przeprowadzonym na zlecenie Światowego Funduszu Na Rzecz Przyrody (WWF), okazało się, iż wokół puszczy rośnie 25 000 ha lasów na gruntach porolnych, które to lasy właśnie wchodzą w wiek rębny. Inaczej mówiąc za "chwilę" będzie można je ciąć. Każdego roku przemysł drzewny mógłby pozyskiwać z nich 55 000 tys. metrów sześciennych drewna, co całkowicie zaspokoiłoby lokalne potrzeby.


Parki Narodowe w Puszczy Białowieskiej.
Ryc. Maciej Grabowiecki


      Ale co w tej sytuacji z kornikami, zagrażającymi rzekomo bytowi puszczy? Jak się okazuje problem ten jest raczej kwestią niezrozumienia praw rządzących przyrodą, lub - co w istocie jest jeszcze gorsze - świadomą propagandą na rzecz wywiezienia z lasu jak największej ilości cennego drewna. Korniki bowiem mogą stanowić pewien problemem, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy myślimy o lesie, jako o miejscu pozyskania drewna, a nie naturalnej, odwiecznej formacji roślinnej. Kornik jest elementem ekosystemu takim samym jak żubr czy borowik szlachetny i występował w Puszczy Białowieskiej już tysiące lat temu. Na przestrzeni tego okresu, co pewien czas pojawiają się jego gradacja, gdyż taka jest biologia gatunku, (podobnie jak okresowo pojawiają się np. wielotysięczne zastępy lemingów) i jeżeli do dziś dotrwała zarówno puszcza jak i sam owad, to znaczy że wszystko jest w jak najlepszym porządku, i z tej strony nie zagraża puszczy żadne niebezpieczeństwo. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości warto dodać, iż jak dotąd nigdzie na świecie nie zdarzyło się aby korniki pozostawione samym sobie unicestwiły formację leśną. Walka z tymi owadami, jest wiec jak najbardziej zrozumiała w lasach gospodarczych, gdzie chrząszcz ten, obniżając wartość drewna, a wiec surowca który potem się sprzedaje, powoduje wymierne straty finansowe. Jednak zasłanianie się jego zwalczaniem w odniesieniu do lasów naturalnych jest zwykłym szukaniem pretekstu, i ma na celu wykorzystanie okazji do zarobienia łatwych pieniędzy kosztem natury.


Prawdziwie wiekowe lasy rosną tylko w rezerwacie ścisłym Białowieskiego P. N.
Ryc. Maciej Grabowiecki


      Kolejną kwestią jest turystyka. Jak się wydaje, nikt z decydentów, w których rękach spoczywa los puszczy, a którzy tak żywo interesują się wymiarem finansowym gospodarki, nie zastanowił się nad tym aspektem zagadnienia. Każdego roku Puszcza Białowieska przyciąga dziesiątki tysięcy ludzi, od niedzielnych turystów po wysokiej klasy specjalistów z całej Europy a wpływy z tego tytułu są niemałe. To ostatnia taka puszcza na kontynencie i nie musimy obawiać się konkurencji - tak długo jak będzie trwała, ludzie będą przyjeżdżać, spać w hotelach, jeść w restauracjach i kupować pamiątki. Tak będzie jutro, za rok i za sto lat, gdyż pierwotne lasy w zachodniej Europie już przed wiekami przeszły do historii. Przy racjonalnym gospodarowaniu wpływy z turystyki mogą zwiększyć się kilkukrotnie w stosunku do chwili obecnej, bez uszczerbku dla puszczy, zapewniając jednocześnie więcej niż godziwe warunki życia dla ludności zatrudnionej dotąd np. przy pozyskaniu drewna. Z całą pewnością jednak spadną do zera, jeśli zabraknie w puszczańskich ostępach sóweczki, dzięcioła trójpalczastego czy rysia, jeśli wytnie się stare lipy, buki, wiązy i świerki, jeżeli odwieczny pierwotny las przekształcimy w jeszcze jedną, najlepiej nawet zarządzaną fabrykę drewna. Już dziś wielu turystów jest szczerze zawiedzionych, widząc sterty starannie ułożonego drewna i natykając się na liczne zręby upstrzone bladymi, płaskimi nagrobkami pni, oraz usiane stertami zeschniętych trocin.

      Przy okazji zamieszania wokół puszczy, pojawiają się od czasu do czasu w prasie i telewizji relacje, programy i artykuły prezentujące zdanie zarówno przeciwników, jak i zwolenników jej całkowitej ochrony. Całe szczęście ze tak się dzieje. Publiczna debata włącza do dyskusji kolejnego "rozmówcę", w postaci społeczeństwa, a to może przynieść wyłącznie korzyści. Jeden z takich programów wyemitowała pod koniec 2003 roku telewizyjna "jedynka", a mnie po jego obejrzeniu poraził brak kompetencji i podstawowej wiedzy przyrodniczej u ludzi będących gospodarzami Puszczy Białowieskiej. Jeden z nadleśniczych, a wiec - wydawałoby się - człowiek znający las jak własną kieszeń, broniąc koncepcji wycinania starych obumarłych drzew i odpierając "ataki" obrońców przyrody, argumentował swoje przekonania w sposób absolutnie niedopuszczalny. Jego zdaniem nie ma najmniejszego sensu pozostawianie w puszczy skupisk kilku, kilkunastu wiekowych, uschniętych i poznaczonych dziuplami dębów, gdyż dzięcioły są ptakami terytorialnymi i w żadnym wypadku w dwóch nieodległych od siebie dziuplach nie zamieszkają po sąsiedzku dwie rodziny tych pięknych ptaków. W tej sytuacji zupełnie wystarczy jeden dąb co kilkaset metrów. Resztę należy wyciąć, gdyż są całkowicie zbędne, a ich rola w ekosystemie leśnym jest zerowa. Zastanawiające jest gdzie ten pan zdobywał kwalifikacje i dlaczego piastuje tak ważną i skądinąd zaszczytną funkcję. Przecież stare dziuple, nawet w dziesiątki lat po opuszczeniu ich przez swoich "architektów", czyli dzięcioły, są zamieszkiwane przez inne gatunki ptaków i drobnych ssaków. Dają schronienie i są miejscem wychowu młodych dla sikor, kowalików, małych gatunków sów (pójdźka, sóweczka), popielic, nietoperzy i wielu, wielu innych stworzeń, gwarantując, iż robiący ostatnio zawrotną karierę termin "bioróżnorodność", nie pozostanie tylko pobożnym życzeniem. A to tylko niewielki wycinek roli jaką odgrywają szkielety drzew w pierwotnych lasach na całym świecie, od tropikalnej dżungli nad Rio Negro, po syberyjską tajgę w okolicach Ussuri. No cóż, jeżeli losy puszczy spoczywają w rękach ludzi posiadających tak ograniczone pojecie o jej funkcjonowaniu, sprawy wydają się rysować w najczarniejszych barwach.

      Najwyższy już czas uświadomić sobie, że nie wolno z Puszczy Białowieskiej robić lasu gospodarczego, nie wolno też chronić jej "trochę", "gdzieniegdzie" lub "po kawałku". Nie w przypadku ostatniej prawdziwej puszczy Europy, i nie, w przypadku puszczy przez duże "P", której istotą jest ciągłość, niepodzielność i delikatna, dynamiczna równowaga. To właśnie te czynniki, a nie rozległość kompleksu leśnego, stanowią o istocie lasu pierwotnego. Ochrona chaotyczna, fragmentaryczna i pozbawiona jakiejkolwiek długoterminowej strategii, a taka ma miejsce obecnie, nie jest w praktyce żadną ochroną. Na niewiele zda się sieć mniejszych i większych rezerwatów, oraz największa nawet liczba rozrzuconych tu i ówdzie pomników przyrody, jeżeli pomiędzy obszarami chronionymi "pozyskuje się surowiec drzewny". Trochę przypomina to sytuację, gdy wychodząc na mróz, ubierzemy czapkę szal i rękawiczki, włożymy ciepłą puchowa kurtkę i... szorty oraz sandały - skutki takiego zachowania nietrudno przewidzieć.

      Czy nie powinien zastanowić fakt, iż po drugiej stronie granicy, uboga i toczona wewnętrzną chorobą Białoruś, doceniła unikalność i ponadczasową wartość posiadanego skarbu i już w 1991 roku objęła ochroną cały obszar, tworząc park narodowy "Białowieżskaja Puszcza". Olbrzymią powierzchnie parku, ponad 87000 ha, w sposób dojrzały i rozsądny, dbając o potrzeby zarówno przyrody jak i człowieka, podzielono na cztery strefy, różniące się stopniem ochrony oraz przeznaczeniem. Ścisłą ochroną objęto niemal 16000 ha a na około 57000 ha dopuszczono ograniczoną ingerencje. Pozostałe dwie strefy, to niemal 11000 ha dla "regulowanej rekreacji" oraz prawie 4000 ha przeznaczone na przyjmowanie i obsługę turystów, w tym m.in. pod budowę obiektów administracyjnych, rekreacyjnych i gospodarczych. Czyż przykład ten nie jest godzien naśladownictwa?


Polska i Białoruś a Puszcza Białowieska
Ryc. Maciej Grabowiecki


      A może to znak czasów? Może tak już musi być, iż w zamian za restauracje fast-food, programy reality-show, i proszki do prania z najnowszymi systemami wybielającymi, trzeba dziś płacić zniszczeniem przyrody, lub przynajmniej okiełznaniem jej i zamknięciem w ścisłych i wygodnych dla człowieka ramach?
Sześć tysięcy lat istnienia puszczy. Czymże jest w tym kontekście kilkanaście lat reform gospodarczych, kilkadziesiąt, jakie upłynęło od odzyskania niepodległości, czy nawet tysiącletnia historia naszej państwowości ? Jakim prawem my, pierwsze pokolenia dwudziestego pierwszego wieku, wykształcone, silne i świadome jak nigdy dotąd, ośmielamy się podnieść rękę na sześć tysięcy lat historii naturalnej? I co powiedzą o nas kolejne pokolenia? Że puszcza przetrwała rozbiory, a wraz z nimi zachcianki rosyjskich Carów, że nie zniszczyła jej III Rzesza, ani 50 lat rządów komunistów, ale że unicestwiły ją pierwsze od lat wolne pokolenia Polaków?

      Jeżeli pozwolimy puszczy umrzeć, nasze dzieci będą musiały wstydzić się za swoich rodziców, cała świat za Polskę, a my, dziedzice ostatniej pierwotnej puszczy na kontynencie, będziemy musieli dożyć swych dni z piętnem ignorantów, zamachowców, a nawet głupców.

      "Spieszmy się kochać puszcze, tak szybko odchodzi" to parafraza słów pięknego wiersza ks. Jana Twardowskiego "Spieszmy się". Ostatnie słowo chciałbym oddać także poecie - Kazimierzowi Przerwie-Tetmajerowi, którego wiersz "Ta trawa której nikt nie kosi..." doskonale oddaje sens istnienia miejsc takich jak Puszcza Białowieska; miejsc które po prostu są.

"Ta trawa, której nikt nie kosi,
ta woda, której nikt nie pije,
nikomu nie pachnące kwiaty -
och! tam jedynie dusza żyje!

To niebo, w które nikt nie patrzy,
Bóg, który wcale nie zna ludzi,
ten las nikomu nie szumiący,
ta zorza, która nic nie budzi...

Te nie pachnące żadnym nozdrzom
cudowne, purpurowe kwiaty;
to woda, której nikt nie pije,
ten wiatr nad pustką mgieł skrzydlaty...

Bóg, który wcale nie zna ludzi,
cud, w który żadna myśl nie wcieka,
ten las nikomu nie szumiący,
duch, nie mający nic z człowieka...

Świat bez istnienia i bez śmierci,
ten zdrój, co tylko skałom bije,
ta trawa, której nikt nie kosi -
och! tam jedynie dusza żyje!"




      Maciej Grabowiecki



Uwagi i komentarze prosimy kierować do redakcji.

Powrót


START  •   KONKURS  •   REGULAMIN  •   NAGRODY



© Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody "Salamandra"
Strona główna  Aktualności  Magazyn Przyrodniczy  Ciekawe miejsca  Akty prawne  Sklepik  O Salamandrze  Kontakt  
Speth AZS Poznań Srebrna Góra Srebrna Góra Forum o fotografii SEO blog