|
|
|||
![]() |
|
Aktualności Magazyn |
|
![]() |
|||
|
Senatorzy proponują "redukcję" ptaków drapieżnych
9 listopada 2000 Komisja "Ochrony" Środowiska Senatu RP, pod przewodnictwem senatora Franciszka Bachledy-Księdzularza, sformułowała 4 października 2000 r. "Stanowisko dotyczące współczesnych zagrożeń różnorodności biologicznej".Uważna lektura tego dokumentu potwierdza tezę, że jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla polskiej przyrody stanowią niektórzy nasi parlamentarzyści. Dokument ten jest w znacznej mierze spójny z niektórymi zapisami opracowywanej właśnie przez nasz Parlament nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Nowelizacja ta przewiduje np., że zasady ochrony gatunkowej roślin i zwierząt nie dotyczą gatunków, mogących stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Do tej grupy kwalifikują się liczne, chronione obecnie rośliny i grzyby, o właściwościach trujących. Komisja "Ochrony" Środowiska Senatu idzie w swoich propozycjach dalej. W omawianym dokumencie proponuje: "dopuszczenie do redukcji tych <...> zwierząt dziko żyjących, szczególnie rzadkich gatunków, które stanowią zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa człowieka". Nie jest jasne, czy chodzi wyłącznie o niedźwiedzie, rysie, wilki, żmije i żubry - a więc te nieliczne rzadkie zwierzęta, które mogą stanowić "zagrożenie" bezpośrednie, czy też nasi senatorzy mieli na myśli np. wszystkie ssaki, które wszak mogą np. przenosić wściekliznę. Choć stanowisko zawiera kilka punktów, z którymi można by się zgodzić (np. umieszczenie jenota i norki amerykańskiej na liście zwierząt łownych), znaczna ich część wskazuje albo na nieznajomość aktualnego stanu prawnego, albo jest jawnie sprzeczna z wiedzą przyrodniczą, nowoczesnymi zasadami ochrony przyrody oraz prawem międzynarodowym. Senatorzy proponują np. "dopuszczenie możliwości redukcji kormorana czarnego", co jest od wielu lat "dopuszczone" (na stawach rybnych). Podobnie postulowana "możliwość redukcji bobra w rejonach nadmiernego występowania" jest od dawna realizowana poprzez wyłapywanie pewnej liczby osobników na takich "przegęszczonych" terenach, i przesiedlania ich w miejsca, w których bobrów jeszcze nie ma. Z dokumentu wynika, że senatorzy znają właściwie tylko jedno, za to uniwersalne lekarstwo na "utrzymanie delikatnej równowagi przyrodniczej w zmienionym przez cywilizację środowisku". Jest nim "możliwość redukcji" różnych "groźnych" zwierząt. Na długiej liście gatunków proponowanych przez członków wyższej izby naszego Parlamentu do odstrzału znalazły się także np. wszystkie ptaki krukowate (czym im zawiniła orzechówka?) oraz oczywiście wilki. Zdecydowanie najbardziej kuriozalnym pomysłem, zawartym w tym Stanowisku, jest jednak "dopuszczenie możliwości redukcji jastrzębia gołębiarza, błotniaka stawowego i myszołowa zwyczajnego na terenie całego kraju". Wiadomo, że gołębiarz potrafi czasami zrobić spustoszenie wśród trzymanego luzem drobiu. Jednak propozycja rozwiązania tego problemu na przełomie XX i XXI wieku poprzez powrót do zabijania ptaków drapieżnych, jest pomysłem bardzo "oryginalnym". Niestety, ostatnio coraz trudniej w "parlamentarny" sposób opisywać dokumenty produkowane przez poszczególne izby naszego Parlamentu. Andrzej Kepel Patrz też:
|