Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
 


W słońcu Maroka

Kiedy pogoda za oknem nie zachęca do żadnej aktywności, a już na pewno nie do obcowania z przyrodą, stosunkowo niedaleko naszego kraju, bo tylko kilka godzin lotu samolotem, znajduje się zimowa „ziemia obiecana” wszystkich ptakolubów - Maroko.

Wśród piasków pustyni i jałowych, kamienistych wzgórz, każdy zbiornik słodkiej wody przyciąga tysiące ptaków

Wśród piasków pustyni i jałowych, kamienistych wzgórz, każdy zbiornik słodkiej wody przyciąga tysiące ptaków

Maroko to duże państwo w Afryce Północno-Zachodniej, które w ostatnich latach znacząco otworzyło się na turystów z Europy, również tych z lornetkami na szyi. A wszystko to dzięki nowemu, rządzącemu tam od 10 lat, królowi Muhammadowi VI. Ten stosunkowo młody władca, doktor prawa, bardzo przybliżył Maroko do Europy, wprowadzając szereg reform społecznych i gospodarczych. O przyjęciu zachodnich standardów życia najlepiej świadczy fakt, że Muhammad ma tylko jedną żonę!

Wróćmy jednak do naszej „ziemi obiecanej”. Maroko jest krajem, gdzie podczas trwającej u nas zimy, można zaznać prawdziwej wiosny. W styczniu i lutym aura, która tam panuje: bezchmurne niebo, dzień trwający 9–10 godzin, temperatura przekraczająca często 20ºC, jest idealna zarówno dla nas – obserwatorów – jak i dla ptaków. Stwierdzono tam występowanie około 454 gatunków ptaków (stan na 2006 rok), czyli tylko o cztery więcej, niż w Polsce. Spotkamy tam jednak przedstawicieli już typowo afrykańskich rodzin, jak: bilbile (Pycnonotidae), czagry (Malaconotidae) czy tymale (Timaliidae). Nie musimy się jednak obawiać nadmiaru zupełnie nowych czy nieznanych gatunków, tak jak ma to miejsce na południu Afryki.

Jadąc na południe, oazy i półpustynie

Gilak pustynny jest jednym z bardziej kolorowych ptaków Maroka, niestety szata zimowa jest mniej efektowna

Gilak pustynny jest jednym z bardziej kolorowych ptaków Maroka, niestety szata zimowa jest mniej efektowna

Na północ od dużego wojskowego miasta Errachidia, wśród kamienistej półpustyni i wyrastających grzbietów Atlasu Wysokiego, znajduje się duży zbiornik retencyjny wody pitnej Hassan-Addakhil. Tak jak każda woda na pustyni, przyciąga ona zwierzęta w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Zbiornik jest doskonałym miejscem do obserwacji wielu ciekawych ptaków. Od razu rzucają się w oczy stadka flamingów różowych (Phoenicopterus roseus), które z niezwykłą gracją brodzą w płytkiej wodzie w poszukiwaniu drobnych bezkręgowców. Swoim barwnym upierzeniem zwracają też uwagę kazarki (Tadorna ferruginea), przedstawiciele rodziny blaszkodziobych (Anseriformes), które w odróżnieniu od osobników zwykle widywanych w Polsce*, są całkowicie dzikie. Kolejnym ciekawym gatunkiem jest bardzo rzadka kaczka jarzębata (Marmaronetta angustirostris), która gnieździ się w rozproszeniu w Azji Centralnej, północnej Afryce oraz południowej Hiszpanii. Jej liczebność drastycznie spadła w ciągu ostatnich 20 lat i szacuje się, że na świecie zostało tylko nieco ponad 15 tys. par. Zimą, na zbiornikach takich jak Hassan-Addakhil, można zobaczyć także znacznie częstsze i dobrze znane: głowienki (Aythya ferina), czernice (Aythya fuligula), płaskonosy (Anas clypeata), rożeńce (Anas acuta) czy cyranki (Anas querquedula), które licznie zimują w północnej Afryce.

Jadąc wzdłuż rzeki Ziz, płynącej głębokim wąwozem pośród pustyni, spotykamy liczne wioski oraz oazy palm daktylowych (Phoenix dactylifera). W starych kazbach (arb. casbah), czyli warownych domostwach, można spotkać kolejne ciekawe ptaki. Z osiedlami ludzkimi są ściśle związane trznadle smużkowane (Emberiza sahari), które chętnie gnieżdżą się w załomach starych budynków. Wszędzie tam, gdzie rosną palmy i jest choć trochę wody, można usłyszeć donośny, melodyjny śpiew bilbili ogrodowych (Pycnonotus barbatus).

Niedaleko granicy z Algierią znajdują się jedne z nielicznych piaszczystych wydm w Maroku. Krajobraz przypomina tu już piaszczystą Saharę, choć od tej największej pustyni jest odseparowany kamienistymi wzgórzami ciągnącymi się po horyzont. (To stąd co roku ruszał rajd Dakar, kiedy odbywał się jeszcze w Afryce.)

W wiosce Khamlia, na południe do miasteczka Merzuga, można poczuć się jak w „prawdziwej” Afryce. Jest to jedyna osada w kraju, zamieszkana przez ludzi czarnoskórych, potomków niewolników, którzy wraz z karawanami przybyli w te rejony z Sudanu. Wioska jest bardzo skromna, domy zbudowane są z błota i słomy, jednak jej mieszkańcom niczego nie brakuje. Jest tu szkoła, poczta, sklep, kawiarnia, a nawet dostęp do Internetu dla każdego. Ale przede wszystkim są tu ptaki!

Angielska nazwa trznadla smużkowanego brzmi House Bunting („trznadel domowy”) i doskonale odzwierciedla główne miejsce jego występowania

Angielska nazwa trznadla smużkowanego brzmi House Bunting („trznadel domowy”) i doskonale odzwierciedla główne miejsce jego występowania

Przechadzając się pomiędzy niskimi chatami spotkamy stada gilaków pustynnych (Bucanetes githagineus), charakteryzujących się masywnym jaskrawopomarańczowym dziobem. W opuszczonych budynkach gnieżdżą się białorzytki saharyjskie (Oenanthe leucopyga), a w niewielkiej odległości od budynków, w pobliżu palm daktylowych, przemykają stadka tymali saharyjskich (Turdoides fulvus), niewielkich ptaków wielkości szpaka. Są to przedstawiciele rodziny tymalowatych (Timaliidae), szeroko rozpowszechnionej w strefie tropikalnej Starego Świata. Tymale saharyjskie to bardzo socjalne ptaki żyjące w grupkach do dziesięciu osobników, które utrzymują ze sobą kontakt wzrokowy i dźwiękowy, wydając przedziwne bulgoczące, trzeszczące głosy. Co ciekawe, podczas ucieczki przed drapieżnikiem niechętnie wzbijają się w powietrze, wolą przemieszczać się pieszo, robiąc duże susy i chowając się wśród niskich palm. Kolejnym efektownym ptakiem, który rzuca się w oczy jest skowron pustynny (Alaemon alaudipes). Angielska nazywa tego ptaka hoopoe lark, czyli „skowronek dudkowy”, doskonale oddaje jego wygląd przypominający skrzyżowanie skowronka z dudkiem. Wyjątkowo długi (jak na wróblaka) i zakrzywiony w dół dziób tego ptaka służy do wybierania bezkręgowców z piaszczystego podłoża.

Agadir, ibisy grzywiaste i arganowce

Na południu kraju rośnie endemiczne drzewo, które ostatnimi czasy zrobiło prawdziwą furorę na świecie. Pokrojem i wielkością przypomina nieco dąb ostrolistny (Quercus ilex) rosnący w basenie morza Śródziemnego. Mowa tu o drzewie arganowym (Argania spinosa) z rodziny sączyńcowatych (Sapotaceae). Rośnie ono tylko i wyłącznie w południowym Maroku. Otrzymuje się z niego orzechy arganowe, które po zmieleniu dają olej wykorzystywany głównie w kosmetyce. Prażone i sprasowane orzechy służą do tłoczenia wybornego i bardzo zdrowego oleju spożywczego. Wśród tych drzew chętnie przebywa afrykański podgatunek sroki (Pica pica mauritanica), różniący się od naszego błękitnym płatem skóry za okiem. W okolicach dużego miasta Agadir można spotkać jednego z najrzadszych i najbardziej zagrożonych gatunków ptaków na świecie – ibisa grzywiastego (Geronticus eremita). Prawie cała światowa, dziko żyjąca populacja (około 500 ptaków) gnieździ się w kilku koloniach, właśnie w Maroku. Możliwość obserwowania tego ptaka na wolności jest niezapomnianym przeżyciem. Ibis grzywiasty należy do rodziny ibisowatych (Threskiornithidae), wielkością przypomina dobrze znanego z południowej Europy ibisa kasztanowatego (Plegadis falcinellus), jednak jego naga, intensywnie różowa skóra na głowie, przywołuje raczej skojarzenie z niespokrewnionymi z nim sępami. Gatunek ten gnieździ się na niedostępnych półkach skalnych, w terenach górzystych i półpustynnych (stąd nazwa gatunkowa eremita, określająca pustelników żyjących na odludziu, często w niedostępnych dla „zwyczajnych ludzi” miejscach).

Maroko jest krajem przyjaznych, gościnnych i uczciwych ludzi, oferującym piękne miasta i wioski, niezapomniane widoki i wciąż dziką przyrodę. Polecam to miejsce wszystkim miłośnikom ptaków, a szczególnie tym, którzy nie mogą się doczekać wiosny.

Tekst i zdjęcia: Samuel Odrzykoski
Poznańska Grupa OTOP
Pilot Klubu Podróży Horyzonty

*) W Europie kazarki od dawna są ozdobą półotwartych hodowli w miastach czy prywatnych ogrodach. Zdarza się, że ptaki z takich hodowli uciekają i wtedy można je zobaczyć na wolności, najczęściej na zbiornikach wodnych, wśród gęsi czy kaczek.


Podziemne życzenia

Świat jaskiń fascynuje ludzi właściwie od zawsze. Jego tajemnicze piękno przyciąga i zadziwia kolejne pokolenia odkrywców, badaczy, a także amatorów mocniejszych wrażeń. Ja też nie pozostałam obojętna na magię podziemi, którą po raz pierwszy poczułam latem 1978 roku, gdy podróżowałam z rodzicami po Górach Świętokrzyskich.

Nacieki aragonitowe w „Red Seas”, jaskinia Lechuguilla

Nacieki aragonitowe w „Red Seas”, jaskinia Lechuguilla
Fot. David De Roest

Zatrzymaliśmy się na chwilę przed Jaskinią Zbójników, gdzie tato pstryknął mamie i mnie pamiątkowe zdjęcie. Zaraz potem zaciekawiona weszłam do wnętrza groty. Nie miałam latarki, więc zawędrowałam zaledwie do miejsca, w którym kończyło się światło dzienne, a zaczynała bezgraniczna ciemność. Zatrzymałam się na chwilę i przymknęłam oczy. Zapachniało przygodą i magią. Usłyszałam krople wody spadające ze stropu, otoczyły mnie wilgoć i chłód. Powiało tajemnicą... I wtedy wyszeptałam życzenie, by jaskinie były ze mną na zawsze.

I tak się stało. W podziemiach czuję się jak ryba w wodzie. Dobrze mi tam. W jaskiniach obcuję z przygodą i czuję się bezpieczna. Odkrywam i kartuję nowe lądy, pomagam naukowcom w ich badaniach, podglądam nietoperze lub inne „jaskiniowe potwory”, zachwycam się tym, co pozostawili przed setkami lat mieszkańcy grot, a później o tym opowiadam. Uciekam do jaskiń przed smuteczkami codzienności, lub by przeżyć coś nadzwyczajnego i dzielić to z ludźmi nie z tej Ziemi.

Fascynacja podziemnym światem zawiodła mnie w 1995 roku do Parku Narodowego Carlsbad Caverns (CCNP). Park ten znajduje się na południu stanu Nowy Meksyk w Stanach Zjednoczonych i graniczy z Parkiem Narodowym Guadalupe Mountains w Teksasie. Utworzono go oficjalnie w 1923 roku w celu ochrony jaskiń, wapiennych gór oraz unikatowej flory i fauny półpustyni Chihuahuan. Właśnie z powodu wyjątkowości jednej z jego „dziur” – jaskini Lechuguilla – znalazłam się w tym zakątku świata.

Niektórzy nazywają Lechuguillę najpiękniejszą jaskinią świata, dla mnie jest na pewno jedną z najbardziej fascynujących. Wysokie temperatury i wilgotność powietrza oraz osobliwa budowa geologiczno-mineralogiczna Gór Guadalupe, przyczyniają się do odmienności tutejszych grot i ich szaty naciekowej. Ogromny wpływ na ich dzisiejsze rozmiary miała woda o bardzo dużej zawartości tlenu, która spływała z powierzchni, a także woda docierająca przez szczeliny z wnętrza naszej planety, zawierająca siarkę. Po wymieszaniu się tych składników powstawał kwas siarkowy, który znacznie przyspieszał znane nam z tatrzańskich jaskiń procesy rozpuszczania skały wapiennej. Przy zachodzących równolegle procesach wytrącania, obok powszechnego kalcytu, czyli węglanu wapnia, powstawał gips, pojawiający się w postaci grubych nawet na 10 m pokładów (np. Glacier Bay czy Prickly Ice Cube Room w Lechuguilli), lub tworzący niesamowitą, odmienną od kalcytowej, szatę naciekową (np. selenitowe „żyrandole” w Chandelier Ballroom w Lechuguilli).

Ara Kooser filtrujący wodę z jeziorka jaskiniowego do badań nad DNA

Ara Kooser filtrujący wodę z jeziorka jaskiniowego do badań nad DNA
Fot. Kenneth Ingham

Bardzo niewiele jaskiń wapiennych ma taką samą genezę jak jaskinia Lechuguilla i pozostałe groty Gór Guadalupe. Geolodzy znają jedną, która nadal tworzy się w podobny sposób. To Cueva de Villa Luz w stanie Tabasko, w Meksyku. Naukowcy, którzy badają tę jaskinię i zamieszkujące ją organizmy, muszą zakładać sprzęt chroniący ich przed kwasem siarkowym. Wewnątrz tej jaskini odkryto bowiem dwa rodzaje wody: zwykłą, o przeciętnym pH, i z zawartością kwasu siarkowego. Mikrobiolodzy znaleźli tam również kolonie mikrobów, które nazwali „snottites”, bo wyglądają jak to, co się wydobywa z naszego zakatarzonego nosa. Te mikroby jedzą minerały zawarte w skale, a produktem tego procesu jest kwas siarkowy kapiący ze ścian i stropu!

Również w jaskini Lechuguilla odkryto przed laty „snottites” i myślano, że to nowy rodzaj nacieków wapiennych, nie znaleziony do tej pory w żadnej innej grocie na świecie. Dopiero po odkryciu Cueva de Villa Luz okazało się, że to skamieniałe kolonie mikroorganizmów, które być może pomogły w tworzeniu się jaskiń Gór Guadalupe. I choć nie ma tu już ociekających kwasem siarkowym kolonii mikrobów, gdyż proces tworzenia się tych jaskiń został zakończony, to świat organizmów jednokomórkowych w podziemiach Gór Guadalupe jest nadal fascynujący, nie tylko dla mikrobiologów. Szczególnie w Jaskini Lechuguilla, która była odcięta od powierzchni przez wiele milionów lat. Nie zrozumcie mnie źle, otwór wejściowy do tej jaskini i około 200 m korytarzy były znane ludziom od wieków, ale dopiero w 1986 roku grotołazi ze stanu Colorado przekopali się do jej nowych partii. Eksploracja Lechuguilli nadal trwa i co roku mapa jej podziemi wydłuża się o kolejne setki metrów. Już dzisiaj jest to szósta pod względem długości jaskinia świata (210 km). Lechuguilla jest także najgłębszą jaskinią wapienną w Stanach Zjednoczonych (489 m).

Poza „snottites” odkryto w niej inne fascynujące cuda. Najsłynniejsze są na pewno selenitowe żyrandole o długości do 5 m w Chandelier Ballroom. Mnie osobiście interesują „rusticicles” – wapienne nacieki z ogromną zawartością żelaza, które wyglądają jak pordzewiałe blachy i gwoździe. Nie znam innej jaskini na świecie, która zawiera taką ilość i różnorodność nacieków aragonitowych, jak Lechuguilla. Całe podziemne sale wyglądają jak pałac Królewny Śnieżki: iskrzącobiałe trójwymiarowe gwiazdki pokrywają ściany, spong (czyli podłogę) i strop. I jeszcze gipsowe włosy i brody, które kruszą się i łamią, zaledwie pod wpływem ruchu powietrza spowodowanego przez przechodzącego obok człowieka.

Nacieki kalcytowe zwane „pool fingers” w Tree House, jaskinia Lechuguilla

Nacieki kalcytowe zwane „pool fingers” w Tree House, jaskinia Lechuguilla
Fot. Gosia Allison-Kosior

Chciałabym się jednak zatrzymać na chwilę przy wspomnianych już „prawdziwych potworach” jaskiniowych, czyli mikrobach. Bo to, co się dzieje wewnątrz jaskini Lechuguilla, jest bardzo interesujące. Dzięki długotrwałemu odizolowaniu tej jaskini od powierzchni, naukowcy znajdują tam zupełnie nowe bakterie, nie odkryte do tej pory nigdzie indziej. A mikroby i tutaj są wszędzie, tak jak na powierzchni. Jedyne co je różni od tych, z którymi mamy do czynienia na co dzień, to ich egzystencja w ekstremalnych warunkach. Są to tzw. ekstremofile: doskonale znoszą brak jakiegokolwiek światła i bardzo ubogą dietę – żywią się minerałami lub czasami podgryzają się nawzajem. W celu uchronienia się przed „zjedzeniem” niektóre z nich wytwarzają substancje chroniące, zwane enzymami. Jeden z naukowców, który badał mikroby w Lechuguilli, umieścił taki enzym na tkance ludzkiej zaatakowanej przez raka. Enzym ten zniszczył komórki rakowe, a zdrowe komórki pozostawił nietknięte. Nie znaczy to jeszcze, że mamy lekarstwo na opanowanie epidemii raka, jednak badania nad tym trwają. Także nad nowymi antybiotykami wytwarzanymi przez mikroby z jaskini Lechuguilla. Hazel Barton, mikrobiolog z Wielkiej Brytanii, bada w tej grocie np. mikroby, które uwielbiają żywić się plastikiem i to takim, którego nie można już ponownie wykorzystać. Być może pewnego dnia każdy z nas, we własnej kuchni, będzie posiadał specjalny pojemnik z trzema mikrobami „made in CCNP” wewnątrz. Po każdorazowym opróżnieniu plastikowego pojemnika, wrzucimy go do takiego kontenera, a te radośnie go pożrą, wydzielając ropę jako produkt uboczny. Co Wy na to? To oczywiście żart, ale nigdy nic nie wiadomo...

Naukowcy z NASA uważają, że podobne organizmy jednokomórkowe znajdują się wewnątrz jaskiń widocznych na planecie Mars. Dlatego i oni badają mieszkańców tych zaczarowanych podziemi.

Aby ochronić przed dewastacją fascynujące jaskinie CCNP, stworzono wiele przepisów. Oto kilka z nich: turyści i grotołazi mogą odwiedzić tylko jedenaście jaskiń ze stusiedemnastu, które do tej pory odkryto na terenie parku. Główną atrakcją jest jaskinia Carlsbad Cavern. Latem przy jej otworze wejściowym można oglądać słynny wylot nietoperzy molosów meksykańskich (Tadarida brasiliensis mexicana). Spider Cave i Sloughter Canyon Cave może zwiedzić każdy, kto zapisze się na wycieczkę z wykwalifikowanym przewodnikiem. Osiem kolejnych jaskiń mogą odwiedzić grotołazi po uzyskaniu bezpłatnego zezwolenia w Cave Resource Office w CCNP. Do pozostałych jaskiń w CCNP mogą wejść tylko naukowcy i grotołazi za specjalnym pozwoleniem z Cave Resource Office. Wewnątrz tych jaskiń wolno używać tylko światła elektrycznego i obuwia, które nie pozostawia barwnych śladów na polewach kalcytowych. Poruszać należy się natomiast tylko po trasach oznaczonych pomarańczową taśmą. Wszelkie odchody wynosi się z jaskiń w specjalnie przynoszonych na każdą akcję butelkach i workach. Kategorycznie zabrania się: palenia papierosów, używania narkotyków i picia alkoholu, biwakowania wewnątrz jaskiń bez zezwolenia i w nie wyznaczonych do tego celu miejscach, czesania włosów, pływania i mycia się w jeziorkach. Wodę do picia wolno pobierać tylko w wyznaczonych do tego miejscach i za pomocą znajdujących się tam naczyń. Ograniczeń i zasad jest znacznie więcej, ale tylko one mogą pomóc w ochronie unikatowości jaskiń CCNP.

„Snottites” – kolonie aktywnych mikrobów w Cueva de Villa Luz, w Meksyku

„Snottites” – kolonie aktywnych mikrobów w Cueva de Villa Luz, w Meksyku
Fot. Kenneth Ingham

Z powodu rygorystycznych przepisów, do jaskini Lechuguilla wchodzi bardzo niewielu grotołazów. Prawdziwym zaszczytem jest więc zaproszenie do udziału w wyprawie eksploracyjnej lub naukowej i praca w tej jaskini. Dlatego od pierwszego momentu, gdy tylko przekroczyłam jej próg, zdałam sobie sprawę z wyjątkowości tego wydarzenia. Byłam tu przecież pierwszym Polakiem.

Od 1998 roku regularnie zaczęłam powracać do Lechuguilli i dwa kolejne życzenia zaczęły nabierać kształtów w mojej głowie: wprowadzić do tej jaskini grotołazów, którzy w niej jeszcze nie byli, w tym kolejnego z Polski, i podzielić się tym, co tam przeżywamy, odkrywamy i badamy, z jak największą liczbą zainteresowanych osób.

W tym celu zaczęłam odrobinę pisać i opowiadać o CCNP, także w Polsce. W 2000 roku opowiadałam o Górach Guadalupe, półpustyni Chihuahuan i jaskiniach CCNP na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Spotkanie „Zaczarowane Carlsbad Caverns” było zorganizowane przez Wielkopolski Klub Taternictwa Jaskiniowego i Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”. Do dzisiaj przy każdym pobycie w Polsce odwiedzam kluby i szkoły, by dzielić się opowieściami z podziemi.

Przez ten czas zdobywałam potrzebne zaufanie i wiedzę do samodzielnej pracy w jaskini Lechuguilla. Kilka lat temu mikrobiolog Diana Northup zaproponowała mi organizowanie i prowadzenie wypraw potrzebnych do jej badań. Zgodziłam się natychmiast i moje kolejne życzenie zaczęło się spełniać. Do każdej wyprawy potrzebowałam pomocy dodatkowego grotołaza, a czasami dwóch, więc zapraszałam takich, którzy marzyli o odwiedzeniu tej jaskini, mieli odpowiednie doświadczenie w eksploracji i badaniu jaskiń, i nigdy jeszcze w Lechuguilli nie byli. W końcu w 2010 roku udało mi się wprowadzić drugiego grotołaza z Polski: Kasię Biernacką, świetnego taternika jaskiniowego i fotografa, osóbkę, z którą można konie kraść. W tym samym roku zaprosiłam również Davida De Roest z Belgii. David nie tylko jest świetnym grotołazem i fantastyczną osobą, ale również doskonałym fotografem, i to w technice 3D.

Nacieki kalcytowe zwane perłami jaskiniowymi w Pearlsian Gulf, jaskinia Lechuguilla

Nacieki kalcytowe zwane perłami jaskiniowymi w Pearlsian Gulf, jaskinia Lechuguilla
Fot. David De Roest

W zeszłym roku, podczas marcowej wyprawy do Lechuguilli, wspólnie ze studentem Diany Northup – Ianem McMillanem, opisywaliśmy jeziorka w części jaskini zwanej „Tree House”, pobieraliśmy próbki wody do dalszych badań laboratoryjnych, filtrowaliśmy wodę do odizolowania DNA i oczywiście pstrykaliśmy zdjęcia potrzebne do dokumentacji, jak również te dla przyjemności, by uwiecznić te wspaniałości. W trakcie przerwy na posiłek zapytałam Davida i Iana, co myślą o wystawie zdjęć 3D z krótką historią o mikrobach Lechuguilli w lokalnym muzeum, w którym również pracuję. Obaj popatrzyli na mnie początkowo ze zdziwieniem, ale za chwilę mój pomysł zamienił się w życzenie trzech grotołazów.

Już następnego dnia rozmawialiśmy z Patsy Jackson-Christopher, kustoszem Carlsbad Museum & Art Center (CMAC) w Carlsbad (Nowy Meksyk) i moją szefową. Opowiedziałam jej o jaskini Lechuguilla, Ian o mikrobach, a David pokazał zdjęcia, które pstryknął poprzedniego dnia. Patsy połknęła przynętę!

I tak oto spełniło się moje kolejne życzenie. Przy pomocy przyjaciół, znajomych, naukowców, fotografów-artystów i jaskiniowych zapaleńców zorganizowałam wystawę pt. „Underground of Enchantment” w CMAC. 7. maja 2011 roku odbyło się jej oficjalne otwarcie z udziałem mikrobiolog Diany Northup, jej męża i fotografa jaskiń Kennetha Inghama, studentów mikrobiologii Iana McMillana i Ary Kooser; Davida De Roest, Michela Rendy, Daniela Chailloux oraz Petera i Ann Bosted, świetnych eksploratorów i fotografów jaskini Lechuguilla w technice 3D. Dodatkowym gościem wystawy był Vincent Kaydahzinne, Apacz Mescalero, który opowiedział legendę Apaczy o tańczących Duchach Gór, które zamieszkują jaskinie Gór Guadalupe, i zagrał własne utwory na indiańskim flecie.

W trakcie tej wystawy, która będzie trwała do końca sierpnia 2012 roku, każdy odwiedzający ma możliwość zobaczenia zdjęć 2D i 3D pokazujących piękno tej wyjątkowej jaskini i prowadzone w niej prace badawcze. Kilka razy dziennie pokazywane są też krótkie filmy 3D zmontowane ze zdjęć. Co sobotę odbywają się spotkania z naukowcami, eksploratorami, artystami i fotografami jaskini Lechuguilla, warsztaty naukowe i fotograficzne, zajęcia plastyczne i przyrodnicze. Zresztą sami to zobaczcie na stronie www.undergroundofenchantment.com lub zostańcie fanami „Underground of Enchantment” na Facebooku.

Aha! I mam kolejne jaskiniowe życzenie, aby dolecieć z wystawą „Underground of Enchantment” do Europy.

Gosia Allison-Kosior
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Orlik w świecie roślin

Od połowy maja do połowy lipca w dąbrowach, ciepłych grądach, na zrębach, polanach i obrzeżach lasów liściastych spotkać można orlika pospolitego (Aquilegia vulgaris). Nie jest to jednak przedstawiciel skrzydlatych drapieżników, jak mogłaby sugerować zarówno polska jak i łacińska nazwa, ale roślina, której charakterystyczne kwiaty coraz częściej zdobią przydomowe ogródki.

Orliki wabią dużymi, intensywnie wybarwionymi i urzekającymi kształtem kwiatami

Orliki wabią dużymi, intensywnie wybarwionymi i urzekającymi kształtem kwiatami
Fot. Michał Falkowski

Nazwa rodzajowa tego gatunku wywodzi się prawdopodobnie od łacińskiego słowa áquila, czyli orzeł. Kwiaty posiadają bowiem ostrogi przypominające szpony ptaków drapieżnych. Nie można jednak wykluczyć, że pochodzi ona od słowa aquilégus, które oznacza zbierający, gromadzący wodę. Ten przedstawiciel rodziny jaskrowatych (Ranunculaceae) rośnie zwykle na glebach żyznych, preferując miejsca słoneczne lub półcieniste.

Orlik jest rośliną wieloletnią, dorastającą do jednego metra wysokości, o łodydze wzniesionej i rozgałęzionej, w górnej części pokrytej gruczołkami. To, co w nim urzeka, to bardzo efektowne kwiaty. Osiągają one wielkość 3–5 cm, a ich liczba dochodzi do 12 sztuk. Są one zazwyczaj fioletowe lub niebieskie, rzadziej białe, i zwisają na długich szypułkach. Palety barw dopełniają liczne, żółte pręciki wystające z korony. Płatki zaopatrzone są w charakterystyczne dla orlików długie, hakowato zagięte ostrogi zawierające nektar. Kwiaty zapylane są przez błonkówki, głównie trzmiele i pszczoły.

W miejscach nasłonecznionych, takich jak polany i skraje lasów, orliki intensywnie kwitną

W miejscach nasłonecznionych, takich jak polany i skraje lasów, orliki intensywnie kwitną
Fot. Renata i Marek Kosińscy


Orlik należy do roślin trujących. Zawiera alkaloidy, kwasy fenolowe, glikozydy i garbniki. Przy doustnym spożyciu powoduje odurzenie, omdlenia, zwężenie źrenic, biegunkę i trudności w oddychaniu. Roślina ta od wieków, zwłaszcza w krajach azjatyckich, wykorzystywana jest w medycynie. Surowcem leczniczym oprócz ziela Herba Aquilegiae są również nasiona Semen Aquilegiae i korzenie Radix Aquilegiae. Wyciągi z orlika działają rozkurczowo, a zawarte w nich kwasy fenolowe pobudzają wydzielanie żółci. Ziele orlika stosuje się jako środek ściągający, moczo- i żółciopędny, zalecany zwłaszcza przy żółtaczkach zakaźnych. W czasach nam współczesnych materiał zielarski pozyskuje się z roślin uprawianych na plantacjach.

Aquilegia vulgaris jest gatunkiem o zasięgu euroazjatyckim. Występuje w północnej Afryce, Europie (z wyjątkiem Półwyspu Iberyjskiego oraz północnych terenów Półwyspu Skandynawskiego) oraz w umiarkowanej strefie Azji. Roślina ta należy do rodzaju orlik (Aquilegia) liczącego około 70 gatunków występujących na półkuli północnej. W Polsce występuje zarówno na niżu, jak i na terenach górskich. Podlega ścisłej ochronie gatunkowej.

Niestety piękny wygląd kwitnącej rośliny jest przyczyną jej zrywania lub wykopywania i przesadzania do ogródków przydomowych. Powoduje to zanik wielu naturalnych stanowisk tego gatunku. W wielu rejonach kraju, m.in. na Pomorzu Gdańskim, w Wielkopolsce czy południowym Podlasiu, orlik uznany jest za gatunek ginący i figuruje na czerwonych listach. W miejscach dawnych osad, na cmentarzach oraz w ogródkach przydomowych i działkowych powszechnie występują mieszańce ogrodowe o barwnych kwiatach, z silnie wydłużonymi pręcikami – Aquilegia x hybrida. Łatwość, z jaką dochodzi do krzyżowania, stanowi kolejne zagrożenie dla krajowej populacji orlika. Istnieje bowiem możliwość tzw. rozmycia się genów.

Michał Falkowski
Zakład Botaniki
Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach


Torfowiska alkaliczne - znikające mokradła Polski

Obszary zabagnione występują w Polsce w postaci wycieków, źródeł, młak i wysięków. Ich powstanie jest możliwe poprzez utrudniony odpływ wód opadowych lub podziemnych z danego terenu, dzięki ulokowaniu na wklęsłej lub płaskiej powierzchni oraz na nieprzepuszczalnym podłożu. Powstają także w wyniku podsiąkania wód podziemnych oraz wezbrań rzecznych, czasowo zatapiających fragmenty dolin. Są też stadium przejściowym podczas zarastania jezior, prowadzącym do ich zlądowienia.

Kwinąca turzyca tunikowa, obok niej knieć błotna i skrzyp bagienny, tworzą kępkowo-dolinkową mozaikę siedliskową

Kwinąca turzyca tunikowa, obok niej knieć błotna i skrzyp bagienny, tworzą kępkowo-dolinkową mozaikę siedliskową

Warunki wodne mają kluczowy wpływ na wykształcenie się odpowiedniego typu gleby oraz charakterystycznej kombinacji roślin: przy stałym uwodnieniu i beztlenowym rozkładzie materii organicznej powstają torfy, a obszar taki nazywa się torfowiskiem.

Cechą charakterystyczną torfowisk jest powolny rozkład biomasy ze szczątków roślin, które je porastają. Ponieważ stała obecność wody spowalnia procesy rozkładu, nie dopuszczając w głąb gleby powietrza, biomasy ciągle przybywa. W efekcie grubość warstw torfu z roku na rok wzrasta. Można się łatwo domyślić, że torfowiska są bardzo wrażliwe na wszelkie zmiany ich uwodnienia. Wiele tych obszarów zostało zniszczonych w wyniku działalności człowieka, przez zastosowanie nieodpowiedniej melioracji.

Ze względu na sposób zasilania i specyficzną roślinność, w Polsce wyróżniamy torfowiska wysokie, przejściowe i niskie. Torfowiska wysokie występują głównie w górach i na wododziałach, zasilane są wodą opadową i mają silnie kwaśny odczyn. Torfowiska przejściowe wykształcają się zazwyczaj na obrzeżach torfowisk wysokich, zarastających jezior i w dolinach rzecznych, gdzie przepływ wody jest słaby i okresowo wysiąka ona na powierzchnię. Torfowiska niskie mogą mieć charakter łąkowy lub rzeczny. Zasilane są wodami podziemnymi albo powierzchniowymi. Powstają w dolinach rzek, cieków wodnych i źródeł oraz w zagłębieniach bezodpływowych. Mają szerokie spektrum żyzności i odczynu glebowego; od kwaśnych młak1 niskoturzycowych do torfowisk zasadowych. Stanowią 90% wszystkich torfowisk Polski.

Kruszczyk błotny jest gatunkiem preferującym gleby zasobne w węglan wapnia

Kruszczyk błotny jest gatunkiem preferującym gleby zasobne w węglan wapnia

Osobliwą odmianą torfowisk niskich są torfowiska alkaliczne. Te unikatowe w skali kraju formacje roślinne wykształcają się przeważnie na obszarach o urozmaiconej rzeźbie terenu. Zasilają je stale ruchliwe wody podziemne zasobne w zasady (szczególnie węglan wapnia, jak również żelaza i magnezu), a ich cechą charakterystyczną jest niski poziom azotu i fosforu, przez co porasta je specyficzna roślinność oligo- i mezotroficzna w postaci młak, turzycowisk lub mechowisk.

W Polsce torfowiska alkaliczne wykształcają się w krajobrazie młodoglacjalnym, głównie w pasie pojezierzy oraz w pasie wyżyn środkowo- i południowopolskich i w niższych położeniach górskich. Różne warunki przyrodnicze, w których się wykształciły, rzutują na regionalne różnice w szacie roślinnej torfowisk węglanowych różnych rejonów Polski.

Młaki najczęściej rozwijają się w miejscach o znacznym nachyleniu terenu, gdzie niemożliwe jest wytworzenie grubszej warstwy torfu, natomiast torfowiska źródliskowe muszą mieć stały i równomierny dopływ wód podziemnych, często pod ciśnieniem. Rozwijają się w różnych warunkach topograficznych, przybierając formę wałów lub kopuł. Z kolei torfowiska przepływowe rozwijają się u podnóży zboczy, np. w dolinach cieków i mis jeziornych.

Torfowiska alkaliczne kontaktują się roślinnością łąkową z rzędu Molinietalia2, bądź szuwarową rzędu Phragmitetalia3, a także zbiorowiskami ziemnowodnymi, torfowiskami nakredowymi, przejściowymi i roślinnością źródliskową, lub występują jako niewielkie płaty wśród innych zbiorowisk.

Większość zespołów roślinnych tych torfowisk zaliczana jest do rzędu Caricetalia davallianae4 oraz Scheuchzerietalia palustris5. Ich cechą charakterystyczną jest dobrze rozwinięta warstwa mchów, pośród których spotkamy prątniki, mokradłosze, złocieńce i płaskomerzyki, którym zazwyczaj towarzyszą różne gatunki torfowców. Mchy tworzą najniższe piętro roślinności torfowiska, pośród której rosną trawopodobne turzyce i wełnianki. Są wśród nich turzyce kępkowe, np. turzyca prosowa (Carex panicea), żółta (C. flava), łuszczkowata (C. lepidocarpa), pospolita (C. nigra) i wełnianka szerokolistna (Eriophorum latifolium). Gatunki nie tworzące kęp to: wełnianka wąskolistna (E. angustifolium), turzyca dwupienna (C. flacca) i bardzo rzadka turzyca Buxbauma (C. buxbaumii). Spotkamy tu także turzyce rozłogowe, np. turzycę dzióbkowatą (C. rostrata) i obłą (C. diandra), które rosną także na trzęsawiskach.

Kukułka krwista występuje w siedliskach obojętnych lub zasadowych. Jest gatunkiem występującym często na torfowiskach alkalicznych oraz potorfowych łąkach.

Kukułka krwista występuje w siedliskach obojętnych lub zasadowych. Jest gatunkiem występującym często na torfowiskach alkalicznych oraz potorfowych łąkach.

Typowymi gatunkami roślin naczyniowych torfowisk węglanowych jest dziewięciornik błotny (Parnassia palustris), marzyca ruda (Schoenus ferrugineus), gnidosz błotny (Pedicularis palustris) oraz bardzo rzadko spotykana poza Suwalszczyzną skalnica torfowiskowa (Saxifraga hirculus) i gwiazdnica grubolistna (Stellaria crassiflora). Często występuje bobrek trójlistkowy (Menyanthes trifoliata) i siedmiopalecznik błotny (Comarum palustre), które wytwarzając plątaninę kłączy biorą znaczny udział w tworzeniu się pokładów torfu. Czasami torfowiska te przybierają budowę kępkowo-dolinkową, którą nadają im majestatyczne, duże turzyce kępowe, jak turzyca tunikowa (C. appropinquata) i turzyca prosowa, pomiędzy którymi występują różne gatunki roślin naczyniowych i mchów. Mozaikowość budowy tego zbiorowiska szczególnie dobrze widoczna jest wczesną wiosną, przed zakwitnięciem ziół i bylin łąkowych.

Szczególną uwagę warto zwrócić na obecność storczyków, które kwitnąc wiosną pośród białych kwiatostanów bobrka nadają torfowiskom zapierający dech w piersiach wygląd. Szczególnie obficie może występować tu kukułka krwista (Dactylorhiza incarnata), kukułka szerokolistna (D. majalis), a nawet kukułka plamista (D. maculata). Latem zakwita kruszczyk błotny (Epipactis palustris) oraz kwitnące na purpurowo gółka długoostrogowa (Gymnadenia conopsea) i storczyk błotny (Orchis palustris). Wnikliwy obserwator może niekiedy dostrzec drobnej postury lipiennika Loesela (Liparis loeselii), rzadko spotykanego w Polsce poza Suwalszczyzną. Storczyki są bardzo wrażliwe na zmiany warunków wodnych i świetlnych. Brak koszenia powoduje spadek żywotności i zanikanie storczyków, mchów i innych roślin źle znoszących zacienienie.

Siedmiopalecznik błotny jest gatunkiem występującym zarówno na torfowiskach niskich jak i przejściowych, a także na zabagnionych łąkach. Wraz z bobrkiem trójlistkowym tworzy pło na jeziorach, prowadząc do ich stopniowego lądowienia.

Siedmiopalecznik błotny jest gatunkiem występującym zarówno na torfowiskach niskich jak i przejściowych, a także na zabagnionych łąkach. Wraz z bobrkiem trójlistkowym tworzy pło na jeziorach, prowadząc do ich stopniowego lądowienia.

Z torfowiskami alkalicznymi związane są też rośliny łąk zmiennowilgotnych, takie jak wiązówka błotna (Filipendula ulmaria), knieć błotna (Caltha palustris), ostożeń łąkowy (Cirsium rivulare) i błotny (C. palustre), firletka poszarpana (Lychnis flos-cuculi), krwawnica pospolita (Lythrum salicaria), różne gatunki jaskrów (Ranunculus spp.), skrzyp bagienny (Equisetum fluviatile) i błotny (E. palustre) oraz trawy – niska kostrzewa czerwona (Festuca rubra), mietlica rozłogowa (Agrostis stolonifera) oraz ekspansywna trzcina pospolita (Phragmites australis). Na miejscach przesuszonych pojawia się się m.in. trzęślica modra (Molinia caerulea) i śmiałek darniowy (Deschampsia caespitosa), którego obfite występowanie jest wskaźnikiem nieodpowiedniego użytkowania na takim terenie.

Systematyczne osuszanie torfowisk doprowadziło do ekspansji gatunków zielnych, takich jak: wiązówka błotna, trzcina pospolita czy śmiałek darniowy, a także szuwarów wielkoturzycowych zasiedlających gleby pobagienne (w które stosunkowo szybko przekształcają się gleby torfowe), a także szybkiego wkraczania krzewów, np. kruszyny pospolitej (Frangula alnus) oraz różnych gatunków wierzb, m.in. wierzby szarej (Salix cinerea) i uszatej (S. echinata), tworzących z czasem łozowiska, a także drzew: olszy czarnej (Alnus glutinosa), sosny zwyczajnej (Pinus sylvestris), brzozy omszonej (Betula pubescens) i innych. Trzeba podkreślić, iż odkładanie torfu jest w przeciwieństwie do murszenia procesem o wiele wolniejszym i trudno jest przywrócić pierwotne warunki wodno-glebowe na terenach, które zostały zmienione poprzez nieumiejętne gospodarowanie i brak wiedzy ekologicznej ludności prowadzącej działalność rolniczą lub pastwiskową na terenach dawnych torfowisk węglanowych.

W niezmienionej formie zachowały się jedynie fragmenty torfowisk alkalicznych na Suwalszczyźnie. Na pozostałym obszarze kraju, w wyniku intensyfikacji rolnictwa i zmian warunków wodnych, zostały przekształcone w łąki zmiennowilgotne, szuwary, ziołorośla, zarośla wierzbowe lub inne siedliska. Obserwujemy stałe zanikanie torfowisk węglanowych, a wraz z nimi gatunków, które nierzadko występują wyłącznie na nich, dlatego wymagają one czynnej i stałej ochrony.

Kolczak zbrojny jest jednym z niewielu pająków Polski, których ukąszenie jest bolesne i może wywołać nieprzyjemne skutki. Zdjęcie przedstawia samca odpoczywającego na kostrzewie.

Kolczak zbrojny jest jednym z niewielu pająków Polski, których ukąszenie jest bolesne i może wywołać nieprzyjemne skutki. Zdjęcie przedstawia samca odpoczywającego na kostrzewie.

W związku z tym, że większość torfowisk węglanowych Polski wykazuje w większym lub mniejszym stopniu charakter łąkowy, w celu utrzymania tego ekosystemu wymagane jest jego ekstensywne użytkowanie, czyli koszenie co najmniej raz na dwa lata oraz wycinanie podrostów drzew i krzewów. W przeciwnym wypadku roślinność torfowiskowa zanika wraz z siedliskami wielu cennych i rzadkich gatunków roślin i zwierząt. Znamy wiele gatunków bezkręgowców oraz ptaków, które związane są z torfowiskami alkalicznymi. Na pograniczu torfowisk i podmokłych łąk spotkamy motyle: przeplatkę aurinię (Euphydras aurinia), modraszka telejusa (Maculinea teleius) i czerwończyka nieparka (Lycaena dispar) oraz wiele gatunków ważek, pająków i ślimaków, a spośród ptaków wodniczkę (Acrocephalus paludicola), bataliona (Philomachus pugnax) i cietrzewia (Tetrao tetrix).

Mokradła od zawsze były stałym elementem krajobrazu Polski. Rojsty, czahary i grzęzawiska były jednymi z wielu lokalnych określeń tych terenów. Obecnie ich areał ulega ciągłemu kurczeniu się za sprawą osuszania, zarastania i dawnej eksploatacji torfu. Człowiek zaprzestając ekstensywnej gospodarki łąkowej sprawił, że szybko wkroczyły na nie ziołorośla, szuwary wielkoturzycowe i zarośla, przez co wiele torfowisk utraciło swój pierwotny wdzięk i niepowtarzalność. Za kilkadziesiąt lat niektóre rośliny torfowiskowe będziemy mogli podziwiać jedynie na archiwalnych zdjęciach lub w zielnikach, dlatego konieczna jest świadomość ekologiczna i ochrona mokradeł, które wpływają znacząco na polepszenie stosunków wodnych na otaczającym je terenie. Stanowią one nie tylko bogactwo rzadkiej flory i fauny, ale także wartość krajobrazową i rekreacyjną, dlatego trzeba dołożyć wszelkich starań, aby ich nie stracić.

Tekst i zdjęcia: Joanna Sasal
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  1. Młaki niskoturzycowe – są to zbiorowiska roślin porastające tereny o utrudnionym odpływie wód, zatorfione lub zabagnione, o różnym nachyleniu. Porastają je rośliny o fizjonomii łąk z licznymi mchami, niskimi turzycami, wełniankami i in.
  2. Molinietalia caeruleae – to rząd obejmujący zbiorowiska łąk kośnych i ziołorośli, trwale lub okresowo wilgotnych. Roślinami charakterystycznymi są m.in.: dzięgiel leśny (Angelica sylvestris), śmiałek darniowy (Deschampsia caespitosa), ostrożeń błotny (Cirsium palustre) i sierpik barwierski (Serratula tinctoria).
  3. Phragmitetalia – to rząd obejmujący roślinność szuwarową, reprezentowaną m.in. przez pałkę szerokolistną (Typha latifolia), skrzyp bagienny (Equisetum fluviatile) i trzcinę pospolitą (Phragmites australis).
  4. Caricetalia davallianae – to zbiorowiska o fizjonomii niskich łąk z turzycą davalla (Carex davalla), t. dwupienną (C. dioica) i kozłkiem całolistnym (Valeriana simplicifolia).
  5. Scheuchzeretalia palustris – to rząd obejmujący torfotwórcze zbiorowiska kwaśnych torfowisk przejściowych i torfowisk wysokich. Na torfowiskach alkalicznych występuje głównie roślinność związku Caricion lasiocarpae, m.in. z turzycą obłą (Carex diandra) i t. łuszczkowatą (C. lasiocarpa).



Kreślinek nizinny - chrząszcz „naturowy”

Znajomość chrząszczy wodnych jest w Polsce ciągle dość mała. Poza wąską grupą specjalistów, niewiele osób zdaje sobie sprawę, iż jest to całkiem spora grupa owadów w naszej faunie. Same pływakowate (Dytiscidae), rodzina, do której należy tytułowy kreślinek, liczą w Polsce 140 gatunków.

Kreślinek nizinny podczas kopulacji

Kreślinek nizinny podczas kopulacji

Kreślinek nizinny (Graphoderus bilineatus), choć nie jest gatunkiem bardzo rzadkim w Polsce, należy do tych owadów chronionych, które są stosunkowo najsłabiej kojarzone. Jego niewielkie rozmiary i podobieństwo do wielu innych pływaków, powodują, że niewiele osób w naszym kraju rozpoznaje ten gatunek.

Kreślinek jest średniej wielkości chrząszczem, ma ok. 1,5 cm długości. Jego ciało jest spłaszczone, zaokrąglone po bokach i jasno ubarwione (tło żółte, do żółtobrunatnego). Na głowie wyraźnie widać stykające się ze sobą czarne plamy. Przedplecze1 u podstawy i z przodu ma wąskie, podłużne czarne paski, a pokrywy2 pokryte są drobnymi, gęsto rozmieszczonymi czarnymi plamkami, tworzącymi siateczkowaty wzór (mogącymi się też zlewać ze sobą). Spód ciała i nogi są jasne. Samce, na stopach przednich i środkowych nóg, mają dodatkowo przyssawki służące im do utrzymywania się na samicy podczas kopulacji. Przystosowanie to jest szczególnie przydatne w wodzie, gdzie gładkie i opływowe ciała chrząszczy są śliskie.

Półgębkiem

Zarówno postacie larwalne jak i dorosłe kreślinka są drapieżnikami. Dorosłe chrząszcze polują na najprzeróżniejsze bezkręgowce wodne. Larwy natomiast preferują głównie drobne skorupiaki planktonowe. U większości larw pływakowatych otwór gębowy jest niedrożny, a w jednej z żuwaczek znajduje się kanał, przez który wypuszczają one soki trawienne do ciała ofiary i potem nadtrawioną zdobycz wysysają. Larwy kreślinka należą do wyjątków w tej grupie, gdyż mają otwór gębowy częściowo otwarty i są w stanie również żuwaczkami rozdrobnić pokarm i częściowo go połknąć.

Kreslinek nizinny zwraca uwagę charakterystycznym ubarwieniem przedplecza w postaci wąskich czarnych pasków u podstawy i na szczycie

Kreslinek nizinny zwraca uwagę charakterystycznym ubarwieniem przedplecza w postaci wąskich czarnych pasków u podstawy i na szczycie

Kreślinek nizinny preferuje głębsze i stałe zbiorniki wodne, jak jeziora, stawy, starorzecza czy glinianki, dobrze zarośnięte roślinnością wodną. Zasiedla jednak strefę litoralu, czyli płytkiej części zbiornika, porośniętej roślinnością wodno-błotną. Najczęściej można go spotkać bardzo blisko brzegu, wśród roślinności szuwarowej. Larwy kreślinka należą do jednych z najlepiej pływających, spośród wszystkich pływakowatych. Potrafią też unosić się w wodzie na dowolnej głębokości. Dorosłe chrząszcze zimę spędzają w zbiorniku wodnym. W ciągu roku spotkać możemy dwa pokolenia imagines3. Od wczesnej wiosny do początku lata występują osobniki, które przezimowały z poprzedniego roku. Późnym latem pojawiają się chrząszcze dorosłe nowego pokolenia. Wszystkie dobrze latają.

W Polsce występują cztery gatunki z rodzaju kreślinek (Graphoderus), które zewnętrznie są do siebie bardzo podobne i mogą stwarzać nie-specjalistom problemy w rozróżnianiu. Należy zachować ostrożność przy oznaczaniu ich na podstawie zdjęć, gdyż prowadzi to do częstych pomyłek. Podczas fotografowania chrząszczy z tej rodziny, należy wziąć pod uwagę cechy diagnostyczne znajdujące się na spodzie ich ciała. Niektóre trzeba obejrzeć pod powiększeniem i zapoznać się z nimi, korzystając z fachowego klucza do oznaczania owadów.

Kreślinek kreślinkowi nierówny

Kreślinek nizinny różni się od pozostałych przedstawicieli tego rodzaju następującymi cechami: skrzydełka zapiersia (fragment ciała pomiędzy nogami drugiej i trzeciej pary, na spodzie ciała, w kształcie skrzydeł) są szerokie, podgięcia pokryw (tzw. epipleury) przy pierwszym sternicie odwłoka (spodnia płytka segmentu odwłoka) są szersze niż przy drugim, ciało jest silnie rozszerzone w tyle, a u podstawy przedplecza jest bardzo wąski czarny pasek (trzy do pięciu razy węższy, niż żółte pole przed nim).

Gatunek ten jest w Polsce spotykany na pojedynczych stanowiskach, choć rozprzestrzeniony jest na terytorium całego kraju i obecnie nie jest gatunkiem zagrożonym, w odróżnieniu od populacji zachodnioeuropejskiej. Znajduje się u nas na liście zwierząt chronionych oraz w załącznikach Dyrektywy Siedliskowej i Konwencji Berneńskiej.

Tekst i zdjęcia: Marek Przewoźny
Wydział Biologii
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

  1. Przedplecze jest elementem pierwszego segmentu tułowia (silnie rozwiniętym u chrząszczy), stanowiącym jego górną część, położonym pomiędzy głową a pokrywami.
  2. Pokrywy to przekształcona pierwsza para skrzydeł, silnie stwardniała, osłaniająca drugą, błoniastą parę skrzydeł.
  3. Imago – to dorosła postać owada.


Wybór numeru

Aktualny numer: 2/2021