Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
 

Długonoga kurka, która ma podwórko w... szuwarach

Kiedy poluzowano rygory epidemiczne i już można było wychodzić dalej niż do śmietnika czy sklepu, wybrałam się nad warszawskie jezioro. Przyznam, że liczyłam na jakąś niespodziankę, dlatego wzięłam aparat. Zaskoczenia jednak nie było – śpiewające piegża i pierwiosnek, śmieszki na lotnym patrolu, krzyżówki i łyski żerujące w wodzie. Jedynie samotna kokoszka (Gallinula chloropus) wystawiła się na moment na strzał z aparatu, ale zaraz zniknęła w szuwarach. To typowe dla tego gatunku – pojawia się i znika. Prędzej ją usłyszysz niż zobaczysz... A jej głos to różne, dość charakterystyczne krzyki i zawołania dobiegające z szuwarów.

Jak się ma takie łapy, to swobodnie można biegać po liściach grążela

Jak się ma takie łapy, to swobodnie można biegać po liściach grążela

Łacińska nazwa kokoszki doskonale opisuje jej wygląd: gallinula oznacza małą kurę lub kurczaka, a chloropus to słowo wiązane z greckim khlōrós oznaczającym zielony. I już! Kokoszka vel kurka wodna scharakteryzowana! Bo jest to ptak wielkości gołębia, ale bardziej od niego krępy, z żółtawozielonymi nogami zakończonymi długimi palcami i z krótkim ogonkiem, który w charakterystyczny sposób zadziera do góry. Dorosłe kokoszki są grafitowo-brązowe z kroplą koloru oliwkowego na grzbiecie. Białe plamy podogonia układają się w odwróconą literę „V” i są widoczne z daleka. Zwłaszcza panowie próbują zaimponować tą swoistą latarenką przyszłej wybrance. A bardzo się starają, bo to samiczka wybiera partnera, często goniąc przy tym konkurentki. Karminowa płytka czołowa i zakończony żółto dziób w tym samym kolorze wyróżnia kokoszkę na tle innych przedstawicieli rodziny chruścieli (Rallidae), do której należy. Ani łyska (z białą płytką czołową), ani kropiatka, wodnik czy zielonka tak atrakcyjnego dzioba nie mają. Natomiast pisklęta wymienionych gatunków bardzo trudno rozróżnić, gdyż wszystkie są upierzone czarno, mają czerwone dziobki i mniej lub bardziej łyse łebki. W ciągu pierwszych kilkunastu dni swojego życia maluchy kokoszek zmieniają się nie do poznania – szybko rosną, piórka im gęstnieją, a kolor całego upierzenia staje się brązowawo-beżowy. Zarówno dorosłe, jak i młodociane ptaki mają paseczek białych piórek biegnący skośnie po boku skrzydeł. Dzięki tej cesze zidentyfikowałam kokoszkę na zdjęciu z zagadki.

Tytułowe podwórko naszej kurki to obszar na granicy lądu i wody. Można ją spotkać na zarośniętych szuwarami stawach parkowych i rybnych, rozlewiskach, zakolach rzecznych, a nawet w rowach melioracyjnych czy innych wodach z gęstą roślinnością zapewniającą ukrycie i żerowanie. Kokoszki preferują wody wolno płynące i stojące, czego raczej nie znajdą na terenach górskich. Unikają też dużych jezior. Kiedy rozrastają się rośliny wodne, jak np. grążele z ich płaskimi, dużymi powierzchniami liści, kokoszki chodzą po nich swobodnie, poszukując pokarmu. Jednocześnie świetnie pływają oraz nurkują. Obserwatorzy kokoszek zgodnie twierdzą, że ptaki te są raczej mało płochliwe, ale skryte i dość tajemnicze. Niechciane towarzystwo po prostu ignorują, wpływając w gęste trzcinowisko i znikając z pola widzenia w sekundę. Rzadko uciekają w panice, chyba że grozi im niebezpieczeństwo.

Mama uczy, co dobre, i podaje do małych dziobków smakołyki

Mama uczy, co dobre, i podaje do małych dziobków smakołyki

Migrujące na zimowiska ptaki z populacji północnej najpóźniej w listopadzie odlatują do cieplejszej Europy Południowej i Zachodniej, a nawet na obrzeża Afryki. W marcu lub kwietniu wracają i przystępują do lęgów. Ptaki osiadłe dobierają się w pary już zimą, więc wiosną pierwsze zajmują odpowiednie stanowiska. W związku kokoszek niebagatelną rolę odgrywa samiec, dlatego tak ważny jest właściwy dobór partnera. Im jest on według pani kokoszki masywniejszy i bardziej opasły, tym lepiej. Istnieje bowiem większe prawdopodobieństwo, że podczas wysiadywania jaj (a głównie na nim ciąży to zadanie), nie będzie musiał wyskakiwać co chwilę po jedzenie. Do samca należy również wyszukanie odpowiedniego terytorium i osłoniętego roślinnością miejsca na gniazdo. Para wspólnie buduje wygodny koszyk, do którego kurka znosi 5–9 beżowych, ciemno nakrapianych jaj. Po trzech tygodniach wykluwają się z nich pisklęta, które jako typowe zagniazdowniki są niemal natychmiast gotowe do podążania za rodzicami. Ci dwoją się i troją, aby przynieść maluchom najsmaczniejsze fragmenty roślin wodnych czy drobne bezkręgowce. W trzeciej dobie życia pisklęta kokoszki już dobrze pływają, po ośmiu dniach potrafią zanurkować, a po trzech tygodniach uzyskują względną samodzielność. Względną, bo wciąż jeszcze trzymają się blisko rodziców i popiskując, żebrzą o pokarm. Jeśli samica przystąpi do drugiego lęgu, to samiec przejmuje opiekę nad dorastającym potomstwem, a w razie trzeciego – do opieki włącza się starsze rodzeństwo, a czasami również inny samiec. Takie mieszane stadka kokoszek można spotkać jeszcze w sierpniu i wrześniu.

Z powodu skrytego trybu życia kokoszka jest gatunkiem trudno wykrywalnym w okresie lęgowym. Wielkość polskiej populacji w latach 2008−2012 oceniono na 10−21 tysięcy par. Liczebność tego gatunku może się znacznie zmieniać w poszczególnych latach, zwłaszcza w środowisku narażonym na silne wahania poziomu wód – takim jak np. płytkie zbiorniki śródpolne, które zasiedla znaczna część populacji. Zagrożeniem dla kokoszek są rozrastająca się powierzchnia zajmowana przez człowieka, susza i odwadnianie terenów rozlewiskowych, a także drapieżniki mogące plądrować gniazda i zabijać młode ptaki.

Na terenie Polski kokoszka jest objęta ścisłą ochroną gatunkową.

Tekst i zdjęcia: Hanna Żelichowska
Obserwatorka i fotografka ptaków

Sanitariusz w czerni

Kruki są wszystkożerne, jednak dwie trzecie ich pożywienia stanowi padlina

Kruki są wszystkożerne, jednak dwie trzecie ich pożywienia stanowi padlina
Fot. Łukasz Gwiździel

Kruk kojarzy mi się z zimą. Może dlatego, że wiosną i latem widać i słychać wiele innych ptaków. Na polach śpiewają skowronki i potrzeszcze, na kartofliskach popiskują pliszki żółte, nisko nad ziemią śmigają jaskółki. W lesie od rana dzwoni wielogłosowy chór: zięby, pokrzewki, sikory, rudziki, kosy i wiele innych. Zimą to wszystko gdzieś znika, odlatuje, chowa się, milknie. Zostają kruki. Siedzą na pokrytych śniegiem polach, ich głos jest czasami jedynym głosem w lesie. Na przedwiośniu dołączają do niego nieśmiało sikory i dzięcioły, potem lerka… i kruki nie są już tak widoczne wśród tylu gatunków dużo bardziej kolorowych i piękniej śpiewających. Ale i tak warto im się przyglądać o każdej porze roku.


Więcej w drukowanym wydaniu SALAMANDRY...

Marta Jermaczek-Sitak
Klub Przyrodników

Jakie owady można spotkać zimą?

Zimienie chłodoluby (Trichocera hiemalis) często latają nad śniegiem, od czasu do czasu przysiadając na nim, aby odpocząć

Zimienie chłodoluby (Trichocera hiemalis) często latają nad śniegiem, od czasu do czasu przysiadając na nim, aby odpocząć

Zima to wyjątkowo nieprzyjemna pora roku. Nie dość, że wszędzie wokół zalega śnieg, to na dodatek panuje przenikliwy mróz. Nic więc dziwnego, że wiele zwierząt decyduje się wtedy zapaść w sen zimowy. Dotyczy to również owadów, które chowają się w różnych zakamarkach. Jedne wciskają się pod korę drzew, inne wolą zagrzebać się w ściółce leśnej. Są także takie, które biorą przykład z ptaków i odlatują na południe. Niewiele osób jednak wie, że istnieje kilka prawdziwie zimowych owadów, które nie boją się trochę zmarznąć.


Więcej w drukowanym wydaniu SALAMANDRY...

Tekst i zdjęcia: Mateusz Sowiński

(Nie)chciany imigrant – enigma murówki zwyczajnej w Polsce

Wiekowy samiec murówki w trakcie termoregulacji oraz zrzucania wylinki

Wiekowy samiec murówki w trakcie termoregulacji oraz zrzucania wylinki

Dużo się ostatnio słyszy o gorylach wschodnich (Gorilla beringei) czy tygrysach sumatrzańskich (Panthera tigris sumatrae) w kontekście gatunków zagrożonych wyginięciem. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że nasza rodzima przyroda też bywa zagrożona. Między innymi płazy i gady, czyli tak często niedoceniana herpetofauna Polski. Wszystkie gatunki należące do tej grupy zwierząt są pod ochroną. Czy dotyczy to również wyjątkowego przybysza z Południa, jakim jest murówka zwyczajna? Czy ta ciekawska z natury jaszczurka zasługuje w ogóle na polski paszport?


Więcej w drukowanym wydaniu SALAMANDRY...

Tekst i zdjęcia: Przemysław Zdunek
Association de protection Refuge des Tortues

Narzępikowate – muchówki inne niż wszystkie

Narzępikowate, podobnie jak inne muchówki pijące krew, dysponują kłująco-ssącym aparatem gębowym

Narzępikowate, podobnie jak inne muchówki pijące krew, dysponują kłująco-ssącym aparatem gębowym
Fot. Michał Michlewicz

Muchówki to owady, które nie są darzone specjalną sympatią przez przeciętną Kowalską i statystycznego Nowaka. To właśnie do tego rzędu zostały zaklasyfikowane komary dające się nam we znaki podczas aktywności na łonie natury, muchy irytujące nas w domach i cała gama przedstawicieli innych taksonów, których niemałą kolekcję możemy zebrać na zębach podczas letniej przejażdżki rowerem. Narzępikowate, zwane też wpleszczowatymi (Hippoboscidae), to należąca do muchówek rodzina, na której niechęć ogółu społeczeństwa skupiona jest niemal tak mocno jak na komarach. Nie dość, że potrafią uprzykrzyć wypad na grzyby nawet przy najlepszej pogodzie i niełatwo je spacyfikować, to jeszcze wszystkie rodzime gatunki wiodą życie zewnętrznych pasożytów ptaków i ssaków. Delikatnie mówiąc – nie jest to zestaw cech, którymi powinien charakteryzować się owad mający wzbudzić sympatię i zainteresowanie niuansami własnej biologii. Jeśli jednak pozbędziemy się uprzedzeń, to okaże się, że muchówki te są dużo bardziej fascynujące, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.


Więcej w drukowanym wydaniu SALAMANDRY...

Michał Michlewicz
Katedra Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu

Wybór numeru

Aktualny numer: 1/2022